Określenie "nowojorski tygodnik ilustrowany" posiada 1 hasło. Znaleziono dodatkowo 2 hasła z powiązanych określeń. Inne określenia o tym samym znaczeniu to nowojorski tygodnik; amerykański tygodnik ilustrowany; tygodnik amerykański, ilustrowany; amerykański tygodnik; słynny tygodnik z Nowego Jorku; popularny amerykański tygodnik; amerykański tygodnik społeczno-polityczny
Tygodnik Polityka | 7,794 followers on LinkedIn. Prawdziwe dziennikarstwo w niełatwych czasach. Bądźmy razem | „Polityka” to polski opiniotwórczy tygodnik społeczno-polityczny wydawany od 1957 roku w Warszawie. Lider sprzedaży wśród najpopularniejszych tygodników opinii w Polsce. Wydawca dwóch tytułów prasowych: tygodnika "Polityka" i dwutygodnika "Forum"
Tygodnik Polityka | 7,635 followers on LinkedIn. Prawdziwe dziennikarstwo w niełatwych czasach. Bądźmy razem | „Polityka” to polski opiniotwórczy tygodnik społeczno-polityczny wydawany od 1957 roku w Warszawie. Lider sprzedaży wśród najpopularniejszych tygodników opinii w Polsce. Wydawca dwóch tytułów prasowych: tygodnika "Polityka" i dwutygodnika "Forum"
Tygodnik Polityka | 6929 seguidores en LinkedIn. Prawdziwe dziennikarstwo w niełatwych czasach. Bądźmy razem | „Polityka” to polski opiniotwórczy tygodnik społeczno-polityczny wydawany od 1957 roku w Warszawie. Lider sprzedaży wśród najpopularniejszych tygodników opinii w Polsce. Wydawca dwóch tytułów prasowych: tygodnika "Polityka" i dwutygodnika "Forum"
Tygodnik Polityka | 5952 seguidores en LinkedIn. Prawdziwe dziennikarstwo w niełatwych czasach. Bądźmy razem | „Polityka” to polski opiniotwórczy tygodnik społeczno-polityczny wydawany od 1957 roku w Warszawie. Lider sprzedaży wśród najpopularniejszych tygodników opinii w Polsce. Wydawca dwóch tytułów prasowych: tygodnika "Polityka" i dwutygodnika "Forum" oraz tematycznych
Time – amerykański tygodnik społeczno-polityczny wydawany od 1923 w Nowym Jorku. Ma największy nakład spośród amerykańskich tygodników. Został założony w 1923 przez Britona Haddena i Henry’ego Luce.
. Dobrodusznie i ujmująco wyglądający starszy już pan, długoletni, wybitny profesor renomowanego Massachusetts Institute of Technology, autor głośnych prac naukowych i publicystycznych, wzbudza irytację i zaniepokojenie możnych i wpływowych tego świata, a zwłaszcza elity społeczeństwa amerykańskiego, establishmentu Stanów Zjednoczonych i innych państw zachodnich. W szczególności zaś sieje niepokój wśród tych sił i ugrupowań, przeciw którym zwrócił się bezpośrednio z ostrą krytyką i twardym oskarżeniem, tzn. globalnych korporacji finansowych i gospodarczych oraz orędowników neoliberalnego systemu społeczno-ekonomicznego. Ten niebezzasadnie wywołany stan napięcia i niekomfortowego poruszenia oraz nieskrywanego zaniepokojenia i zniecierpliwienia, ujawniającego się w ostrej krytyce jego diagnoz i poglądów społecznych, trwa nieprzerwanie i nie słabnie. Nie słabnie, bo diagnoza „głównych grzechów” i zapętleń, nieprawidłowości i krótkowzroczności, a nawet jawnej bezrozumności współczesnego świata jest tu dogłębna. Główne uwarunkowania i stymulatory oraz czołowi sprawcy tego niefortunnego stanu rzeczy zostali trafnie zidentyfikowani, a związane z nim zagrożenia przedstawione realistycznie i beziluzyjnie, ale nie katastroficznie, i wyjaśnione w przekonujący sposób. Amerykański dysydent nr 1 Chomsky jest filozoficzną i ideologiczną ikoną awangardowych i radykalnie lewicowych ugrupowań społecznych i politycznych (ekologicznych, alterglobalistycznych, socjalistycznych, anarchosyndykalistycznych itp.), wielkim autorytetem naukowym i moralnym, ideowym i politycznym. Cieszy się sławą zarówno znakomitego uczonego i wybitnego myśliciela społecznego, jak i bezkompromisowego publicysty społecznego i politycznego. To pierwsze zawdzięcza wielkim, przełomowym, wręcz rewolucyjnym dokonaniom w dziedzinie lingwistyki, informatyki i medioznawstwa, drugie zaś – niezwykle przenikliwej, odważnej i bezkompromisowej myśli społeczno-politycznej oraz dogłębnej krytyce neoliberalnego systemu społeczno-ekonomicznego (współczesnego kapitalizmu) i procesów globalizacyjnych. Określany jest jako ojciec współczesnej lingwistyki, inicjator prawdziwej rewolucji w dziedzinie językoznawstwa, najważniejszy ze współczesnych myślicieli („New York Times”), wolnościowy socjalista, radykalny pacyfista, rzecznik alterglobalistów, sympatyk anarchosyndykalizmu, bohater Nowej Lewicy, jeden z największych krytyków amerykańskiego rządu i polityków, amerykański dysydent nr 1. Mówi się, że poznanie Noama Chomsky’ego i jego twórczości jest niezbędne do zrozumienia świata, w którym dzisiaj żyjemy. Wiele książek Chomsky’ego było – i jest nadal – bestsellerami. Jeśli chodzi o przekłady na język polski, są to „Lingwistyka a filozofia. Współczesny spór o filozoficzne założenia teorii języka”, „Językoznawstwo i polityka”, „Zysk ponad ludzi. Neoliberalizm a ład globalny”, „Hegemonia albo przetrwanie. Amerykańskie dążenie do globalnej dominacji”, „Polityka, anarchizm, lingwistyka”, „Interwencje”, „Requiem dla amerykańskiego snu. 10 zasad koncentracji bogactw i władzy”. Od 1961 r. Noam Chomsky był profesorem na Wydziale Języków Współczesnych i Lingwistyki (obecnie Wydział Lingwistyki i Filozofii) MIT, kierując Katedrą Języków Nowożytnych i Lingwistyki. Był także profesorem wizytującym i wykładowcą na innych amerykańskich uniwersytetach. Otrzymał wiele prestiżowych nagród i wyróżnień naukowych i humanitarnych, w tym cieszącą się dużym uznaniem w świecie nauki Nagrodę Kioto w dziedzinie nauk podstawowych (1988), Award for Distinguished Scientific Contribution czy Sydney Peace Prize. W 2002 r. Noam Chomsky przeszedł na emeryturę. W 2007 r. zatrudniony został na Uniwersytecie Arizony w Tucson, gdzie kontynuował pracę naukową i publicystyczną, prowadził wykłady i seminaria, udzielał licznych wywiadów prasie amerykańskiej i światowej, także polskiej. Cieszy się dużym zainteresowaniem oraz wysokim, choć nie zawsze życzliwym, uznaniem w środowiskach naukowych, medialnych, politycznych i społecznych. Niepokojący obraz i realistyczna przestroga • Naczelnym problemem życia społecznego zawsze jest zagadnienie władzy politycznej, własności, zarządzania, hierarchii, dominacji, przymusu i kontroli; przy założeniu, że władza w istocie rzeczy zawsze należy do rządzonych, a nie do rządzących, że powierzana jest ona rządzącym przez rządzonych (większość ludności, „lud”), by sprawowali ją w ich interesie i przed nimi ją usprawiedliwiali; że rządzący mają jedyne wsparcie w opinii publicznej, którą w interesie własnym najczęściej kształtują; że ciężar dowodu prawomocności władzy bezspornie spoczywa na rządzących, a w przypadku gdy rządzący nie są w stanie dostarczyć tego dowodu, czyli należycie sprostać służbie większości („ludowi”), należy ich od władzy odsunąć, by zachować niezbędny zakres wolności i suwerenności. Wszelkie instytucje przymusu, opresji czy samowolnej kontroli i manipulacji, obojętnie, czy chodzi o władzę państwową, czy o różne udzielne „prywatne tyranie”, np. wielkie korporacje finansowe i gospodarcze, należy konsekwentnie kwestionować, a w razie potrzeby eliminować dostępnymi (raczej legalnymi) środkami i sposobami. „Czasem – stwierdza Chomsky – można temu podołać”. • Dzieje ludzkich społeczeństw to historia konfrontacji władzy z „ludem”; historia panowania mniejszości nad większością, kontroli elit nad masami ludzkimi, często represji, przemocy, wyzysku i manipulacji grup sprawujących władzę nad podległymi władzy rzeszami ludzkimi (despocje, tyranie, dyktatury, pseudodemokracje), ale także historia wielkiego, udanego lub nieudanego, zmagania się rządzonych z rządzonymi (bunty społeczne, rewolucje, działania reformatorskie, tworzenie systemów demokratycznych itp.). • Udanym w znacznej mierze osiągnięciem woli i dążeń, walki i zmagań rządzonych z rządzącymi okazało się powołanie do życia w wielu krajach ustroju społeczno-prawnego pod nazwą demokracja parlamentarna. Ale ten wykazujący wiele zalet ustrój obarczony jest swoistym grzechem pierworodnym. Jest nim – Chomsky powołuje się tu głównie na demokrację amerykańską – przyjęte założenie, że główną funkcją rządu jest chronić zamożną mniejszość przed większością, a w szczególności ochronić prawa własności, co realnie stwarza uprzywilejowane miejsce dla ludzi bogatych i wpływowych, a nie zabezpiecza w dostatecznej mierze interesów ludzi niemajętnych i ekonomicznie zależnych, pracobiorców i najemców; nie zawiera dostatecznie silnych barier dla niesprawiedliwości społecznej, wyzysku i różnego zniewolenia, przede wszystkim zaś sprzyja stale rosnącemu wpływowi sfery bogactwa i pieniądza na sposób sprawowania władzy i tworzenie prawa. „Demokracja parlamentarna w takim kontekście – stwierdza Chomsky – zasługuje na ostrą krytykę ze strony prawdziwych »wolnościowców«. Począwszy od lat 70. XX w., tzn. od czasu opanowania polityki gospodarczej i społecznej w przodujących krajach Zachodu (USA, Wielkiej Brytanii i innych) przez neoliberalizm, zaczęła się historycznie bezprecedensowa koncentracja bogactw i władzy w rękach mniejszości, popadająca w »błędne koło«: w przyśpieszeniu rosnące bogactwo nieprzerwanie akumuluje dla siebie coraz większą władzę, a wzmacniająca się władza generuje w przyśpieszeniu bogatych i coraz wyższe ich bogactwo. To wzajemne napędzanie się bogactwa i władzy trwa, powodując coraz większe rozwarstwienie społeczne, wzrost nierówności, zmniejszanie się udziału sfer pracowniczych w zyskach, ograniczanie dostępu do edukacji, rozmijanie się polityków z interesem publicznym, podkopywanie i psucie demokracji, zwiększanie prawnych, finansowych i politycznych przywilejów »władców społeczeństwa« (banków, korporacji, partii politycznych itp.), wzrost niechęci, a nawet wrogości mas pracowniczych (większości społeczeństwa) do instytucji państwowych, rządu, polityków, elit władzy i kapitału, prowadzi nawet do »nieukierunkowanego gniewu na wszystko« albo – przeciwnie – do zobojętnienia i przyzwyczajenia się do »paskudnej rzeczywistości«, do tego, że »bogactwo zawsze ma nadmierną kontrolę nad polityką«, że w jego sferze dominują takie zasady jak: »zysk ponad ludzi«, »zysk jest ważniejszy niż ludzie«”1. • Inspirowana neoliberalizmem paskudna – moralnie i społecznie – praktyka społeczno-polityczna, tzn. bezprecedensowa i skrajnie elitarystyczna, zachłanna i egoistyczna koncentracja bogactwa i władzy, nie tylko bezmyślnie i nieodpowiedzialnie psuje i podkopuje demokrację, ale – co ważniejsze – psuje i deformuje całe społeczeństwo, czyni go także paskudnym. Kreuje w nim i wzmaga takie szpetne i chorobliwe zjawiska jak coraz większa polaryzacja pod względem dochodów, udziału w zyskach, dostępu do edukacji, opieki zdrowotnej, opieki socjalnej, zwiększa marginalizację społeczną znacznej części ludności, poszerza podział na plutonomię (tych, którzy posiadają najwięcej) i prekariat (tych, którzy mają niepewne zatrudnienie albo są go pozbawieni); powoduje stagnację poziomu i standardu życia większości społeczeństwa, poszerzanie się sfery ubóstwa i patologii społecznej, wzrost pasywności obywatelskiej i zobojętnienia na sprawy ogółu2. • Współczesne procesy ekonomiczno-społeczne mają również wpływ na podmiotowość poszczególnych jednostek ludzkich, wywołując w nich niekorzystne zmiany osobowościowe i mentalne, a także zmianę zachowań. Podporządkowane tym procesom instytucje public relations, ośrodki reklamy i propagandy, centra wiodących mediów i przemysłu show-biznesu urabiają człowieka na pożądaną przez nie modłę, ograniczając jego autonomię, tożsamość i wolność jednostkową. Czynią go irracjonalnym konsumentem i zbieraczem dóbr przedmiotowych, niewybrednym hedonistą i użytkownikiem byle jakiej kultury masowej. Zawężają jego zainteresowania i potrzeby, tłumią samodzielne i krytyczne myślenie, aspiracje i dążności życiowe, sprowadzając go do roli widza, a nie uczestnika życia społecznego, kulturalnego i politycznego. Przybliżają go do roli robota i istoty coraz wyraźniej uprzedmiotowionej, intelektualnie i osobowościowo zubożonej, cywilizacyjnie sfabrykowanej, wprowadzając go na niebezpieczną drogę gatunkowego bytowania3. O nas Na pytanie, co mogą zrobić ludzie w kraju takim jak Polska, Noam Chomsky odpowiada: „Słaby kraj ma małe możliwości. Największa odpowiedzialność spoczywa na Amerykanach. Ale coś możecie zrobić. A od kiedy weszliście do Unii Europejskiej, możecie dużo więcej, bo Europa to jest już poważna siła. Nie chcę radzić Polakom, jakich wyborów mają dokonywać. Ale macie wybór i coś od was zależy”4. Jan Szmyd jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie 1 O anarchizmie, marksizmie i nadziei na przyszłość, wywiad Kevina Doyle’a z Noamem Chomskim, „Red and Black Revolution”, maj 1995, s. 87. 2 Por. Noam Chomsky, Requiem dla amerykańskiego snu. 10 zasad koncentracji bogactw i władzy, Vis-à-Vis Etiuda, Kraków 2018, s. 114. 3 Por. Noam Chomsky, Zysk ponad ludzi. Neoliberalizm a ład globalny, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2000, s. 114. 4 Jacek Żakowski, Na lewo od ściany, „Niezbędnik Inteligenta”, dodatek do „Polityki”, lipiec 2004.
Z Wikipedii Time Częstotliwość tygodnik Kraj USA Wydawca Time Inc. Rodzaj czasopisma społeczno-polityczny Pierwsze wydanie 3 marca 1923 Redaktor naczelny Richard Stengel Średni nakład 4 038 509 egz. ISSN 0040-781X Strona internetowa czasopisma Time – amerykański tygodnik społeczno-polityczny. Posiada największy nakład spośród amerykańskich tygodników. Został założony w 1923 przez Britona Haddena i Henry'ego Luce. W niektórych kampaniach reklamowych skrót TIME jest rozwijany jako: The International Magazine of Events (międzynarodowy magazyn informacyjny). Jego pierwsi redaktorzy naczelni traktowali po części pracę w redakcji jako zabawę, przez co „Time” do dziś jest krytykowany za zbyt luźne podejście do poważnych tematów. Spis treści 1 Wersje 2 Poglądy polityczne 3 „Człowiek Roku” 4 Linki zewnętrzne [edytuj] Wersje Oprócz podstawowej amerykańskiej wersji „Time” ukazuje się również w następujących edycjach: europejska („Time Europe”) – wydawana w Londynie, obejmuje zasięgiem Europę, Bliski Wschód, Afrykę, a od 2003 roku także Amerykę Łacińską, azjatycka („Time Asia”) – ma swoją siedzibę w Hongkongu, kanadyjska („Time Canada”) – redakcja znajduje się w Toronto, australijska – obejmuje zasięgiem Australię, Oceanię i Wyspy Pacifiku. [edytuj] Poglądy polityczne „Time” jest magazynem o poglądach wypośrodkowanych pomiędzy lewicą a prawicą, w niektórych komentarzach jednak daje się zauważyć poglądy konserwatywne. Publikuje też dużo artykułów na tematy związane z teizmem, prawdopodobnie po to, by przyciągnąć uwagę czytelników z północnej części Stanów Zjednoczonych. [edytuj] „Człowiek Roku” „Time” najbardziej znany jest z przyznawania tytułu „Człowiek Roku”. Otrzymuje go osoba, która w minionym roku miała największy wpływ na wydarzenia w Ameryce i na świecie w pozytywnym lub negatywnym znaczeniu; stąd obok takich osób jak Jan Paweł II, Lech Wałęsa, Bono czy kilku amerykańskich prezydentów znaleźli się Adolf Hitler i Józef Stalin. Tytułu tego nie można więc jednoznacznie odbierać jako wyróżnienie. Po raz pierwszy przyznano go Charlesowi Lindberghowi w roku 1927. W 2006 zaś „Time” nagrodził społeczność internetową, honorując w ten sposób masowy wkład w rozwój internetowych treści i społeczności. [edytuj] Linki zewnętrzne Strona internetowa Time p • d • e Time Warner Prasa Time • DC Comics • Marie Claire • Fortune • People Kino Warner Brothers • Hanna-Barbera • Looney Tunes • New Line Cinema Stacje telewizyjne HBO • Cinemax • CNN • Cartoon Network • Boomerang • TCM • Court TV • Cartoonito • Cartoon Network Too • TCM2 Internet AOL • ICQ • Winamp • CompuServe Ted Turner • Richard • Jeffrey L. Bewkes p • d • e Grupy medialne na świecie
Znany również jako: ISSN 1642-5685, Newsweek Polska Extra 2084-1779, Newsweek Polska Historia 2083-7801 Żródło zdjecia: Newsweek Polska – tygodnik społeczno-polityczny, polskie wydanie amerykańskiego tygodnika "Newsweek". Wydawany od 3 września 2001 roku przez Axel Springer Polska na licencji Newsweek Inc. Redaktorzy naczelni: Tomasz Wróblewski (2001–2004) Jarosław Sroka (2004) Tomasz Wróblewski (2004–2006) Michał Kobosko (od 2006 do czerwca 2009)[3] pełniący obowiązki Wojciech Maziarski (od czerwca 2009 do stycznia 2010) Wojciech Maziarski (od stycznia 2010 do lutego 2012) Tomasz Lis (od stycznia 2012) Główne działy i dodatki: Peryskop, Polska, Zagranica, Biznes, Nauka, Kultura, Styl Życia. "Newsweek Polska" wydaje również dodatki wzbogacające główny magazyn, "Europa" - comiesięczny magazyn opinii, "Kobieta" - comiesięczny dodatek kobiecy. W przeszłości ukazywały się też dodatki: "Świadkowie PRL", "Europa bez przewodnika", "Podróż za jeden Newsweek", "Restauracje", "Prezenty świąteczne", "Dni, które wstrząsnęły światem" (seria DVD). Średnia ocena książek autora 7,0 / 10 40 przeczytało książki autora 30 chce przeczytać książki autora 3 fanów autora Zostań fanem Popularni autorzy
Bruce Bueno de Mesquita to jeden z najbardziej skutecznych analityków świata. Jego prognozy polityczne sprawdzają się w 90 proc. Prestiżowy amerykański magazyn „Foreign Policy” w numerze z grudnia 2011 r. zaliczył 64-letniego Bruce’a Bueno de Mesquitę, politologa, profesora New York University, do grona stu najbardziej wpływowych intelektualistów świata. Jednym z powodów tego uznania jest jego najnowsza książka „The Dictator’s Handbook” (Podręcznik dyktatora), napisana we współpracy z Alastairem Smithem. Niccolò Machiavelli ze swoimi poradami z „Księcia” okazuje się subtelnym mięczakiem wobec tej bezwzględnie szczerej, prostej i cynicznej wizji polityki AD 2011. Zdaniem Bueno de Mesquity nie ma istotnej różnicy między dyktaturą i demokracją, jeśli chodzi o podstawowe zasady sprawowania władzy. Ani najwięksi tyrani, jak Józef Stalin czy Adolf Hitler, ani tym bardziej szczerzy demokraci, jak Barack Obama, nie są w stanie rządzić samodzielnie. Ich los i skuteczność u steru zależą od struktury poparcia, którą Bueno de Mesquita dzieli na trzy grupy. Pierwszą nazywa selektoratem nominalnym – tworzą ją osoby mogące formalnie uczestniczyć w kształtowaniu władzy. Do tej grupy zaliczają się np. wyborcy mający prawo uczestniczenia w wyborach powszechnych. Siła pojedynczego uczestnika tej sfery rzeczywistości politycznej jest znikoma. Druga grupa to selektorat rzeczywisty, czyli ludzie faktycznie mający wpływ na obsadzenie kluczowych stanowisk w systemie władzy. W demokracji będą to wyborcy popierający posłów z ugrupowania tworzącego większość parlamentarną, w Arabii Saudyjskiej – starszyzna rodu królewskiego. Wszędzie jednak najważniejsza jest trzecia grupa – zwycięska koalicja, czyli ci, od których bezpośrednio zależy, czy lider utrzyma się na stanowisku. W systemie demokratycznym, np. w USA, są to ludzie, którzy w kluczowym momencie mogą zmobilizować poparcie niezbędne, żeby przeforsować w Kongresie ustawę realizującą polityczny plan prezydenta. W Chinach będą to członkowie partii komunistycznej kontrolujący kluczowe punkty państwa: wywiad, wojsko, policję, służby specjalne, cenzurę. Demokracja czy dyktatura? Członkowie zwycięskiej koalicji potrzebują lidera w podobnym stopniu jak on ich po to, by wzajemnie zaspokajać swoje interesy – uważa de Mesquita. Lider, żeby utrzymać się na stanowisku, musi kupować, najczęściej dosłownie, przychylność decydujących zwolenników. Ci zaś muszą dbać o lidera i kalkulować, żeby nie przechytrzyć i nie doprowadzić go pochopnie do upadku, bo nowy może być mniej sterowalny. Różnica między demokracją a dyktaturą polega na wielkości poszczególnych grup. We francuskim systemie prezydenckim zwycięzca musi pozyskać większość wyborców, co powoduje, że i zwycięska koalicja jest odpowiednio większa, a owoce zdobycia władzy przypadają w udziale większej liczbie zainteresowanych. Dyktator musi liczyć się głównie z interesami wąskiej kliki, co powoduje, że to właśnie jej członkowie obrastają tłuszczem, a społeczeństwo biednieje. Podobnie jednak może stać się w systemie demokratycznym – Bueno de Mesquita analizuje przykład miasteczka Bell w Kalifornii. Wystarczyło, że spośród 9395 uprawnionych do głosowania w wyborach wzięło udział 2235, a więc zaledwie co czwarty. W efekcie do zdobycia władzy, czyli stanowiska burmistrza lub miejsca w radzie miasta, wystarczyło poparcie zaledwie 473 osób. Na efekty nie trzeba było długo czekać – mieszkańcy dość biednej mieściny szybko zaczęli płacić najwyższe w USA podatki od nieruchomości, a burmistrz Robert Rizzo zarabiał rocznie blisko 800 tys. dol. (dla porównania – burmistrz Los Angeles niewiele ponad 200 tys. dol.). Bruce Bueno de Mesquita nie zajmuje się jednak jedynie opowiadaniem historii o władzy i pisaniem cynicznych podręczników, jak ją utrzymać. Swoje obserwacje systematyzuje, wykorzystując skomplikowany aparat matematyczny. Tworzy modele, które przełożone na język zrozumiały dla komputerów umożliwiają przewidywanie przyszłości. Wystarczy tylko rozpoznać uczestników politycznej gry i zidentyfikować ich interesy. Gdy już wiadomo, kto i o co gra, komputer wyliczy ostateczny wynik. Bueno de Mesquita chwali się rekomendacją CIA, z którą współpracuje od lat 80. Amerykańska agencja wywiadowcza ocenia, że jego polityczne prognozy sprawdzają się w 90 proc., co oznacza, że są lepsze od prognoz wywiadu. Co ważniejsze, uczony przekonuje, że do swych analiz nie potrzebuje zazwyczaj supertajnych źródeł – najczęściej wystarczy dobra analiza informacji jawnych: prasy, opracowań naukowych, opinii ekspertów. Kluczem jest komputerowy program, którego Bueno de Mesquita nie ujawnia. Trudno się dziwić. Swoją sławę przewidywacza przyszłości zamienia na konkretne pieniądze, sprzedając usługi nie tylko wywiadowi i Departamentowi Stanu USA, lecz także korporacjom. Jego minimalna stawka za podstawową analizę to 50 tys. dol. A profesor przyjmuje takich zleceń co roku co najmniej kilkanaście. By zachęcić prezesów do otwarcia portfeli, Bueno de Mesquita wyciąga listę najlepszych swoich trafień. Przewidział (a raczej obliczył) np., że po śmierci Leonida Breżniewa (1982 r.) władzę w Związku Radzieckim obejmie Jurij Andropow; z dwuletnim wyprzedzeniem zapowiedział wybuch drugiej intifady (2000 r.); w artykule opublikowanym w „Foreign Policy” kilka miesięcy przed szczytem klimatycznym w Kopenhadze (2009 r.) opisywał, jaki będzie jego wynik; w połowie 2010 r. wskazywał, że reżim Hosniego Mubaraka chyli się ku końcowi. Czy przyszłośc jest taka prosta? Prognostyczne umiejętności Bruce’a Bueno de Mesquity nie wszystkich zachwycają. Krytyka płynie z wielu stron. Po pierwsze, wizja rzeczywistości stosowana w modelach uczonego jest zbyt uproszczona. Odwołuje się ona co prawda do ważnej teorii racjonalnego wyboru, tylko że teoria ta została w ostatnich latach zakwestionowana przez wielu badaczy. Człowiek nie jest wcale taki racjonalny, jak zakłada Bueno de Mesquita. Przy podejmowaniu decyzji bardzo często nie kieruje się rozumem, lecz emocjami, i dotyczy to nie tylko zwykłych śmiertelników, lecz także mężów stanu. Uczony wzrusza na to ramionami i argumentuje, że jego pozycję wspierają nie tylko referencje z CIA, lecz także liczne publikacje naukowe, które przecież przeszły także weryfikację historyczną, gdy okazało się, że przedstawiana prognoza się sprawdziła. A skoro tak, to jednak polityka jest prosta i proces polityczny, jeśli zna się jego uczestników i ich interesy, można wyrazić rachunkiem. Jego krytycy twierdzą jednak, że motorem napędzającym historię są niezwykle rzadkie zdarzenia – momenty i zjawiska, których nie można przewidzieć, bo nie sposób dostrzec przesłanek, że zaistnieją, lub umykają one prostej racjonalności. Dobrym przykładem ograniczonej skuteczności modeli Bueno de Mesquity jest II Rzeczpospolita. Zgodnie z symulacjami robionymi przez współczesnych politologów, Polska powinna była stać się sojusznikiem hitlerowskich Niemiec, by w ten sposób lepiej zabezpieczyć swój interes. Cóż, polski rząd podjął inną, mniej „racjonalną” decyzję i być może to właśnie dlatego niektórzy rosyjscy historycy przypisują mu odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej. Amerykański politolog nie twierdzi jednak, że jest nieomylny. Nie zajmuje się też futurologią, czyli przewidywaniem, jak ogólnie potoczą się dzieje. Jego analizy dotyczą konkretnych systemów, interesują go np. wyniki negocjacji klimatycznych lub rozmów rozbrojeniowych z Koreą Północną. A na życzenie klientów biznesowych zajmuje się także analizą strategii negocjacyjnych, jakie należy przyjąć np. podczas fuzji dwóch korporacji. To zupełnie inne zadanie niż zabawa w Nostradamusa wieszczącego przyszłość świata. I jeśli udaje się temu zadaniu sprostać w ponad 90 proc. przypadków, może nie zwracać uwagi na krytyków. Ich wątpliwości z nawiązką rekompensuje szczodrość zadowolonych klientów.
Wyszukiwarka haseł do krzyżówek Określenie Ronald, aktor i polityk amerykański posiada 1 hasło Reagan Powiązane określenia Ronald ..., amerykański aktor i prezydent Podobne określenia Nick, amerykański aktor ... Dean, aktor amerykański Kevin, amerykański aktor ... Leroy Jackson, aktor amerykański imię Bullock, amerykańskiej aktorki imię Anderson, aktorki amerykańskiej amerykański tygodnik społeczno-polityczny Mia, amerykańska aktorka Mila, amerykańska aktorka ("Ted") Ostatnio dodane hasła w ręku Jerzego Maksymiuka średniowieczny nauczyciel plemię Indian z Kanady zielona nowalijka zagrywka w tenisie ... Dziędziel, aktor klucz ślusarski lub hydrauliczny aparat, ustrojstwo urojenie, iluzja łącznik w nutach
amerykański tygodnik społeczno polityczny