Ale powodów, by zaczynać wędkowanie od posługiwania się maksymalnie uproszczoną wędką, jest kilka. Po pierwsze: łowienie dużych ryb przez początkujących wędkarzy jest możliwe tylko teoretycznie. Jeśli na­wet zdarzy się branie takiej ryby, to prawdopodobieństwo jej wyholo­wania przez niedoświadczoną oso­bę jest niezmiernie Wiram wszystkich ! ! ! ! Chcialby sie zapytać co można dożucić do zanęty TRAPER UNIWERSALNA. Łowię na małych stawach niedaleko wisły na głębokości około 1,5-2,5 m. Prosiłbym o jakieś proste ale skuteczne dodatki do tej zanęty by przyciągnąć do siebie jakieś ładne płocie, leszcze i może jakieś lin Ryby drapieżne. Z pośród kilkudziesięciu gatunków ryb poławianych przez wędkarzy, kilka z nich jest. szczególnie widziana na wędce a złowione większe okazy traktowane są jako trofea. Są to ryby drapieżne, których podstawowym pokarmem są inne żywe ryby, nawet tego samego gatunku jak bywa to np. w przypadku szczupaka. Odp: Przynęta i zanęta makaron. Makaron to świetna zanęta jak i przynęta na ryby szczególnie chyba leszcz w nim gustuje. Po kilkudniowym zanęcaniu makaronem możesz się spodziewać dobrych efektów. Ja osobiście wolę zapolować na grubsze ryby leszcz,karp dlatego stosuję haczyk około 6 i łowię i nęcę kolankami tak jak kolega Jak wzbogacić zanętę wędkarską – garść porad i opis dodatków. Zanęta wędkarska jest kluczem do sukcesu podczas każdego wędkowania na białoryb lub ryby roślinożerne. Chcąc upolować naprawdę duże sztuki, musimy się przygotować na to, że konieczne będzie ściągnięcie ich bezpośrednio na nasze łowisko. Co to oznacza? Jakie smaki, zapachy i aromaty lubi leszcz. Najlepsza przynęta na leszcze – TOP-10 najlepiej zakupionych preparatów. Special Traper to jedna z najlepszych przynęt feederowych do połowu leszczy. Sensas 3000 Club Bremes. Marsel Van Den Eynde Gold-Pro Greel. Flagman Pro Next Leszcz Cynamon. Vegamix Leszcz Czekoladowy. . Przede wszystkim zanęta nie łowi i nie ma co się nastawiać na magiczny miks jeżeli metoda i technika nie są odpowiednio dobrane... Jeżeli łowisz koszykiem zanętowym i przede wszystkim leszcza to miks nie musi zawierać konopi, raczej słodki smak - lub dodatek mielonych pelletów - czyli smak rybny który leszcz (jak i inne karpiowate) uwielbia. Do łowienia feederem ważna jest konsystencja miksu i sam dobór koszyka. Jeżeli łowisz na głebokosciach powyżej 3 metrów to zwykły druciany koszyk gubi zanętę podczas opadu. Wtedy najlepiej jest okleić go taśmą (izolacyjna lub mocna materiałowa). Miks ma być półsuchy aby eksplodował po wylądowaniu koszyka w wodzie. Aby zrobić samemu dobrą zanętę wystarczy kupić zwykłą za 6 PLN i dodać kilka rzeczy. Kopromelasa - 5-10 %, konopie mielone aby miks pracował (nie łowisz tylko leszcza - płoć, karp, karaś i lin też podejdą) - około 5-10%, mielonych pelletów - 10-20% i dodajesz 1/4 szklanki soli na kilo miksu. Ii to wystarcza. Popakuj to w woreczki z zapięciem i masz kilka opakowań na kilka sesji... Na miejscu do zanęty można dodać martwych (parzonych lub mrożonych) białych robaków lub pinek, kukurydzy i siekanej dendrobeny (tutaj sieka się małe porcje i dodaje do samego koszyka). Można też dodawać pelletów halibutowych (10% miksu) od 2 do 4 mm średnicy, latem również 6 mm. Taki miks na 100% jest skuteczny i każda ryba podejdzie. Reszta to odpowiednia technika łowienia ale to już inna para kaloszy... Można łowić dobrze koszykiem używając samej bułki tartej i też będą wyniki. I to dobre. A można mieć najlepszą zanętę zawodniczą, łowić źle i mieć marne wyniki... Mnie czesto wzrusza jak czytam, że zanęta firmy X jest do bani a ta Y jest super. Tak naprawdę można by coś oceniać gdyby łowić takimi samymi zestawami w miejscach ook siebie nęcąć różnymi zanętami. Nie tędy droga niestety. Inne warunki, błędy łowiącego przede wszystkim, inne łowisko i efekty będą różne. Sama zanęta to tylko małą część sukcesu. Ale jak chcesz pokombinować to polecam zakup pelletów. Jasne pellety mają mało tłuszczów i białka i są mniej sycące - takie po zmieleniu świetnie poprawiają 'klasę' zanęty. Feed lub carp pellet - tak się nazywają i robi je wiele firm jak chociażby Sensas czy Dynamite Baits lub Sonubaits. Śłodkie miksy powoli oddają miejsca miksom na bazie mączek rybnych. O tej porze należy łowić mniejszymi koszykami zanętowymi - ponieważ ryba jeszcze nie żeruje jak latem lub wiosną. Miks ten sam tylko mniejszy koszyk zanętowy. Ciekawe czy takie możesz kupić u siebie... Od dawna już wędkarze wykorzystują do wabienia ryb różne substancje zapachowe, często bardzo złożone. Zaczęło się jednak od tych najprostszych: anyżku, czosnku, wanilii, stwierdzono też, że równie pobudzająco działa krew, i to zarówno na ryby spokojnego żeru, jak i drapieżniki. Substancje te, szybko rozchodząc się w wodzie, pobudzają zmysł węchu u ryb. Ten właśnie zmysł, a także zmysł smaku to swoiste analizatory chemicznego czucia węchowo-smakowego ryby. Środowisko wodne zawiera wiele pierwiastków chemicznych i związków: soli mineralnych, kwasów, zasad, związków organicznych. Każdy z nich wydziela specyficzną woń, o czym przekonać się nietrudno – nawet wędkarze, którzy dysponują daleko mniej czulszym zmysłem węchu niż ryby, wyczuwają np. charakterystyczny zapach bagiennej wody. Zmysł węchu pozwala zatem rybie wyczuć zapachy nawet z dalekiej odległości, natomiast zmysł smaku działa skutecznie tylko z bliskiej odległości. Mają one postać dłuższych lub krótszych wąsików lub nawet charakterystycznej ,,bródki”. Komórki smakowe znajdują się również w głębi jamy gębowej – na języku, wargach, wyrostkach filtracyjnych, a także – to bardzo niezwykłe – często na głowie, tułowiu oraz płetwach. Dzięki temu ryby nieustannie monitorują pod względem smakowym otaczające je środowisko. Jak wykazały badania, rozróżniają smaki podobnie do nas: słodki, słony, kwaśny i gorzki. Jednak najbardziej pomocny w zdobywaniu pokarmu jest zmysł węchu. Receptory tego zmysłu znajdują się w nozdrzach ryby – przepływająca woda nieustannie niesie informacje o zapachach, odczytywane przez chemoreceptory wyściełające pofałdowany nabłonek. Dla wędkarzy świadomość, jak bardzo czułe są zmysły ryby, ma znaczenie praktyczne. Przede wszystkim przygotowywana przez nas zanęta nie musi być wcale tak silnie aromatyzowana, jak to często spotyka się nad wodą. Zalecany jest umiar w dodawaniu atraktorów. Zanęta bowiem wkomponowuje się w świat zapachów, jaki otacza rybę, nie zawsze możemy przewidzieć, czy zastosowane przez nas składniki nie spowodują dysharmonii. Sztuka komponowania zanęt jest umiejętnością trudną do opanowania. I wcale nie dlatego, że nie obowiązują tutaj jakieś stałe zasady wręcz przeciwnie, wędkarscy mistrzowie opracowali precyzyjnie wiele receptur, skutecznych w czasie łowienia określonych gatunków ryb. Ale... zarówno same ryby, zmieniając nieraz z godziny na godzinę swoje upodobania, jak i łowisko (szczególnie przyspieszanie lub zwalnianie nurtu) decydują o tym, że liczba czynników wpływających na skład i sposób przygotowania zanęty jest czasami trudna do ogarnięcia. A z tego wynika, że nie ma uniwersalnych, cudownych i skutecznych w każdych warunkach zanęt. Chociaż swoją drogą może to i dobrze... Wędkarstwo / blog Dlaczego ryba nie bierze ? Jest tysiąc i jeden powodów, dla których z wypraw wędkarskich wracamy z pustą siatką. Może to być pogoda, ciśnienie atmosferyczne, wysoki lub niski stan wody, zanieczyszczenia, księżyc, wiatr i Bóg wie co jeszcze sprawia, że ryba bierze albo nie. Bywają lata, co do tego nieomal wszyscy są zgodni, że ryby mają wyjątkowo słaby apetyt. Nawet tam, gdzie ich nie brakuje, brania są mizerne. Sandacz - gdzie, kiedy, jak i na co łowić Autor: Poradnik wędkarski • 13 Jun, 2021 Ten typowy drapieżnik często napada na małe ryby, łapie je paszczą od tyłu, najczęściej podczas gonitwy. Sandacz charakteryzuje się małym pyskiem, nie połyka zdobyczy od razu, trzyma więc ją dotąd w uścisku, aż mu się wyda, że zdobycz została już zaduszona. Rozluźnia wówczas mięśnie paszczy i przygotowuje się do połknięcia kąska ustawiając ofiarę głową do pyska. To „poprawianie” zdobyczy do przełknięcia jest najczęstszą przyczyną porażki wielu wędkarzy. Często popełnianym błędem jest zacinanie w tym właśnie momencie, po przez które następuje wyrwanie rybie zdobyczy z pyska. Skoczogonki - zwalczać czy też nie Autor: Poradnik wędkarski • 05 Jun, 2021 W ogrodnictwie potrafią siać spustoszenie, a w wędkarstwie ? Okazuje się, że te na ogół niemile widziane stworzenia potrafią nieść pozytywne skutki własnym towarzystwem. Zakładając własną farmę dżdżownic okazać się może, że zupełnie przez przypadek sprowadziliśmy niechcianego przyjaciela jakim jest skoczogonek. Małe żyjątko wielkości ok 2mm żyjące w ziemi. I z ta właśnie ziemią najczęściej sprowadzamy je do własnych farm, czy też przydomowych kompostowników. O ile w tym drugim przypadku możliwe, że nawet ich nie zauważymy, to własnej farmie liczącej 15 - 20 litrów nie sposób ich nie dostrzec. W sprzyjających warunkach, często wieczorem, w porach kiedy karmimy dżdżownice potrafi być ich masa. W momencie kiedy pierwszy raz je zauważyłem, nie ukrywam wpadłem w lekką panikę. Pierwsza myśl była taka, że te małe stworzenia wyeliminują lokatorów o których tak dbam. I zaczęło się poszukiwanie informacji, googlowanie... Jaka żyłka do metody spławikowej ? Autor: Poradnik wędkarski • 05 Jun, 2021 Żyłka, żyłce nie równa, o czym przekonał się z pewnością nie jeden spławikowiec. Bardzo często stawiając pierwsze kroki warto zwrócić uwagę, czy żyłka, którą zamierzamy zastosować, będzie odpowiednią do naszej metody czy też techniki. O ile, pierwsze kroki pozwalają, lub też wybaczają używanie żyłek uniwersalnych, często tak zwanych "pierwszych lepszych z brzegu", to z czasem nabywanych umiejętności nasze wymagania i potrzeby stawać się będą coraz większe. Pokaż więcej 22 lipca 2012Zanęty uklejoweZanęta na ukleje Poniższy tekst przedstawia kilka przepisów na zanęty uklejowe: 1) Zaneta uklejowa – przepis i receptura. – 50% Record 515 Jaune Sensas – 30% […]23 lipca 2012Zanęty leszczoweZanęta na leszcza Poniżej prezentujemy przepisy na zanęty leszczowe na różne pory roku: 1) Zanęta leszczowa na kanał, wiosna – receptura. – 50% Leszcz Duży GMS […]25 lipca 2012Nęcenie karpi na różnych łowiskachSposoby na nęcenie karpia Postanowiliśmy podzielić się z Wami naszymi sprawdzonymi sposobami na nęcenie karpi na wodach różnego typu. W rzece Mniej wartki prąd wody i […]28 lipca 2012Przechytrzyć karpia… czyli co do garnka włożyć…Czym karmić karpia? Z karpiem jak z człowiekiem, jeśli ma coś zjeść to najchętniej coś, co nęci zapachem z daleka. Traktujmy więc nasze tłuścioszki jak smakoszy […]11 sierpnia 2012Konopie – najlepsza zanęta na karpiaKonopie na karpia Konopie to uniwersalna zanęta na karpie, sprawdzająca się w każdych warunkach i praktycznie na każde ryby karpiowate. Szczególne upodobanie na konopie mają karpie, […]12 lutego 2016Jak zrobić wysokiej jakości suchą zanętę domowym sposobem? PoradnikZanęta Zanęta – tak tajemnicza dla wielu z nas, nawet tych, którzy używają jej podczas każdego wypadu na ryby. Kupujemy paczkę w sklepie wędkarskim, bacząc tylko […]31 marca 2016Jak przygotować dobry groch na ryby?Dobrze zrobiony groch to podstawa Sezon jaziowy powoli zbliża się do końca, ruszają się klenie, ale czuć już nadchodzący okres tarła. Jeszcze przez kilka tygodni będziemy […]28 lipca 2016Z pszenicą nad rzekęWitajcie wędkoholicy! Nie było mnie tu dłuższą chwilkę, ale każdy z nas czasem potrzebuje odpoczynku, żeby nabrać nowego spojrzenia na to co robi. Wiosna jest dla […]5 sierpnia 2016Zanęta – czy spójność ma znaczenie?Takie pytanie zadaje sobie każdy, kto ma do czynienia z wodami o różnym nurcie i głębokości. Gotowe komponenty są wykorzystywane głównie przez wędkarzy zaawansowanych oraz wyczynowych. […]23 listopada 2016Przygotowanie ziaren – 6 sposobów, które warto znaćPrzeglądając rubryki z medalowymi rybami w magazynach wędkarskich, możemy zauważyć, że wiele dużych egzemplarzy ryb karpiowatych jest łowione na różnego rodzaju ziarna. Doświadczenie wielu wędkarzy pokazuje, […]21 marca 2018Zanęty wędkarskie – niezbędne na każdym sama nazwa wskazuje, zanęty wędkarskie służą do nęcenia, wabienia ryb. Na potrzeby tego artykułu wyróżnię następujące rodzaje zanęt: – gruntowa (spożywcza) – głównie wysuszone i […] Mało komu się udaje z marszu, bez nęcenia dobrać się do dużego leszcza. Zazwyczaj wody stojące wymagają poświęcenia i przygotowanie odpowiedniej porcji karmy na kilka dni wędkowania. Leszcz w środowisku wodnym pełni rolę „odkurzacza”. Ich wielkie stada ryją potężne obszary dna w poszukiwaniu pokarmu. W obfitszych w pożywienie rejonach jezior ryby te zostają na dłużej. Takie zadanie ma właśnie spełnić nęcenie łowiska. Aby nęcenie było skuteczne należałoby wcześniej przeprowadzić wywiad, gdzie te ryby naturalnie żerują. W źle wybrane miejsce możemy nigdy nie złowić leszcza. O łowieniu leszczy można przeczytać tutaj. Jak przygotować zanętę na leszcza? Moja praktyka wędkarska mówi, że nie ma co się bać obficie nęcić tych ryb w wodach stojących. Zwabienie „podwodnych prosiaczków” wymusza zastosowanie dużej ilości pożywienia i tu się sprawdzi gruba zanęta. W skład takiej zanęty może wchodzić bobik, kukurydza, łubin, pęczak, makaron, groch czy ziemniaki. Przygotowanie tej zanęty wymaga namoczenia nasion co najmniej dzień przed wędkowaniem. Po wymoczeniu natomiast należy kukurydzę i łubin gotować przez godzinę, a bobik po zagotowaniu wody od razu wyłączyć i wylać wodę. Gotowanie powoduje, że ziarna wydobywają z siebie mocniejsze aromaty, a to jest najlepszy zapach jaki może skłonić grubego leszcza do brania. Jeśli chcemy to możemy dodać zapachy do naszej zanęty, aby miały większą siłę zwabić ryby z większego obszaru. Dobrym nośnikiem zapachów są płatki owsiane, kasze, pszenżyto czy nawet kupne zanęty. Można je aromatyzować dowolnym zapachem ( mój ulubiony zapach na leszcza to kolendra ). Po wrzuceniu ich do wody wolniej opadają, a to powoduje, że prąd wody rozrzuca te drobiny na większy obszar i nasze szanse na leszczowe eldorado rosną ;). Jeśli myślicie, że najlepsza kupna i sproszkowana zanęta zatrzyma Wam ryby w łowisku to jesteście w błędzie. Tak jak wyżej napisałem, może ona być używa jako dodatek zanętowy do większej karmy, lub może być wykorzystana do koszyczka zanętowego, którym trafimy w miejsce przepływu tych ryb. W przypadku długofalowego wędkowania oraz nęcenia lepiej i taniej będzie zakupić kukurydzę, łubin czy bobik. Zanęcimy wtedy większy obszar łowiska oraz więcej ryb zatrzymamy w danym rejonie. Jedynym minusem takiej zanęty jest to, że trzeba dużo wcześniej przed łowieniem ją przygotować. Widocznie pęcherze powietrza na powierzchni informują nas o tym, że pod nami jest sporo konkretnych ryb. W tym miejscu mają sporo naturalnego pożywienia. Do nęcenie leszcza w łowisku, jakim jest jezioro stosuję 3-4kg sypkiej zanęty na „dzień dobry”, a dodatkowe 1-2kg dosypuję w trakcie wędkowania, aby zatrzymać je na dłużej. Moja wiosenna czy jesienna receptura niewiele się różni w wykonaniu, lecz na jesień sypię mniej takiej karmy. Brania ryb też są wyraźniej mniej dynamiczne, ale ryby wciąż żerują. Podczas łowienia ryb nie mamy nic pewnego. Na intensywność żerowania ryb wpływa bardzo wiele czynników. Niestety zdarzają się takie okresy, że nawet najlepsze przygotowanie nie przekłada się na brania ryb. Czasem potrafi zabraknąć jednego wolnego dnia spędzonego nad wodą, aby worek z leszczami się rozwiązał. Dlatego też wciąż mamy ryby w łowiskach :). Każdego dnia na email i facebook otrzymuję wiele pytań na temat nęcenia, taktyki, zanęt, glin i wszelakich rozwiązań, które mają przyczynić się do sukcesu na zawodach. Wiadomości nieraz są tak obszerne i skomplikowane, że trudno mi je pojąć, nie mówiąc już o rozsądnej odpowiedzi. Jednak kiedy widzę, że ktoś szuka drogi na skróty, najczęściej odpowiadam, iż nie chcę wcielać się w rolę wróżbity, czy cudotwórcy. Gdyby w wędkarstwie wyczynowym o sukcesie decydowały patenty, tajne mikstury i inne cuda, to byłoby nudne i niesprawiedliwe. Nie wygrywałyby umiejętności, a dostęp do „magii”. Osobiście mogę polecić i podpisać się tylko pod tą taktyką, która na określonym łowisku, w określonych warunkach, przyniosła mi dobry rezultat. By móc taką opracować potrzeba, albo odpowiedniego doświadczenia, albo dobrej znajomości łowiska. Nie przez przypadek to „miejscowi” zazwyczaj robią najlepsze wyniki. Jako zawodnik, który niemal co tydzień rywalizuje na innym łowisku, musiałem zaadaptować zdolność „czytania wody”. Nie ukrywam, że tą umiejętność pierwotnie nabyłem od mojego Mistrza Zbyszka Milewskiego. Pewnie część osób myśli, że Zbyszek uczył mnie na zasadzie „zrób tak, tak i tak i będzie dobrze”. Oczywiście, że tak nie było! Bezmyślne przyswajanie konkretnych rozwiązań nie ma działania długofalowego. Tym co zawdzięczam Zbyszkowi w największym stopniu, jest to, że pozwolił mi poznać swoją wędkarską filozofię. Innymi słowy podglądając Zbyszka nauczyłem się myśleć podobnie jak On. Dzięki temu nasza współpraca nad wodą jest łatwa, lekka i przyjemna. A teraz do konkretów. Analizę taktyki rozpoczynam od wyboru systemu nęcenia, który w dużym uproszczeniu odnosi się do proporcji użytej gliny i zanęty. W tym miejscu zaznaczę, że zawsze kiedy mówię o proporcjach odnoszę się do litrów, a nie kilogramów. Nęcenie zanętą Kiedy zanęta stanowi więcej niż 50 % objętości mieszanki, glina tylko ją dociąża lub nadaje smużących właściwości. Ten system w naszych warunkach sprawdza się głównie na drobne ryby, które lubią aktywną chmurę zanętową. Oczywiście zdarzają się wyjątki. Z tych, które ja znam, będzie nim np. rzeka Elbląg. Na tym łowisku mieszanka, w której dominuje zanęta, to bardzo często fundament, bez którego nie ma mowy o dobrym wyniku. Pół na pół Wyjściowa mieszanka na wszystkie łowiska, w których ryby dobrze reagują na zanętę, a my chcemy je długo w niej utrzymać. W tym zestawieniu zadaniem gliny najczęściej jest nie tylko dociążenie mieszanki, ale przede wszystkim nadanie jej formy podania na dnie. Kule z ciężką gliną zamienią się w zwarte stożki, a z lekką stworzą plamę, uwalniając dla ryb całą swoją zawartość. Dwa razy więcej gliny niż zanęty Moja najbardziej „bezpieczna” proporcja. Wynika to z jej uniwersalności, bo zawiera w sobie sporo zanęty, a jednocześnie pozwala podawać większą ilość przynęt. Jest bezpieczna na start, kiedy nie mamy pewności co do preferencji leszczy, płoci czy krąpi. Bardzo często sprawdza mi się na łowiska z populacją średnich i większych ryb. Te zazwyczaj dobrze reagują na wyraźnie wzbogacone zanętą kule, zawierające większą ilość „mięsa”. Kiedy łowię odległościówką jest to najczęściej stosowany przeze mnie system nęcenia wstępnego. 3:1 – 4:1 na korzyść gliny Jałowe mieszanki na trudne łowiska, w których największą rolę odgrywa ilość i podanie jokersa z ewentualną domieszką innych przynęt. Zadaniem zanęty jest jedynie wzbudzenie zainteresowania ryb jej smakiem i aromatem. Mieszanka bez zanęty Podawanie samej gliny z robakami, to często skuteczny sposób na większe i bardzo ostrożne ryby w łowiskach poddanych skrajnej presji. Ponadto może sprawdzić się w wodach z dominacją płoci, wówczas kiedy chcemy wyselekcjonować leszcze. Płocie prawie zawsze chcą zanęty i ciężką glinę z jokersem mogą całkowicie ignorować. W opisanych wyżej mieszankach dominuje znaczenie gliny, co jednocześnie jest charakterystyczne dla naszych polskich łowisk. Znaczenie to szerzej opisałem w artykule o glinie wędkarskiej w spławikowym wyczynie. W moim doświadczeniu ukształtowało się przekonanie, że z rybami jest trochę jak z ludźmi. Wiedząc, że wieczorem będziemy uczestniczyli w wystawnym bankiecie, cały dzień potrafimy nic nie jeść. Kiedy na starcie kolacji pojawia się przed nami aromatyczne i smakowite danie, wygłodniali zajadamy je na tyle szybko, że nasz mózg nie nadąża z informacją zwrotną – wystarczy! W efekcie mając pod nosem łatwy dostęp do smakołyków, szybko przejadamy się. To na co jeszcze godzinę wcześniej rzuciliśmy się bez opamiętania, przestaje nas interesować. A z czasem intensywny zapach i widok objętości kolejnych dań na stole, może nas zwyczajnie męczyć. Mając możliwość zmiany stołu, na ten z delikatnymi przekąskami, pewnie byśmy z tego skorzystali. Ryby w czasie bankietu (zawodów) ten stół (pole nęcenia) mogą zmienić w każdej chwili… I z tej możliwości często korzystają! Dlatego w wędkarskiej rywalizacji tak ważne są ilości i podanie. Im precyzyjniej trafimy w oczekiwania pokarmowe ryb, tym prawdopodobnie dłużej pozostaną w naszym zasięgu. Drugi etap to dobór konsystencji mieszanki. Jest łatwiejszy do ustalenia, a trudniejszy w praktycznym przygotowaniu. W tym przypadku możliwość podejrzenia „jak to ma być” u fachowców jest bardzo cenna. Mieszanka niedomoczona, suchawa, sypka Taką konsystencję najczęściej przygotowuję do stworzenia tzw. dywanu, czyli pola nęcenia, na którym będą gromadziły się ryby. Innym jej zastosowaniem może być cel szybkiego ich zwabienia. Kule z takiej mieszanki formuje się dość trudno i mozolnie, wymagają wielu uciśnięć. Ich zadaniem jest dotrzeć do dna (niekoniecznie w całości), gdzie następuje szybki „wybuch” i uwolnienie ich zawartości. W takiej mieszance co do zasady podaje się niewiele robaków, tak aby nasza przynęta haczykowa nie musiała konkurować z dużą ilością tych zanętowych, swobodnie rozsypanych na dnie. Mieszanka optymalnie nawilżona Opisałbym ją w ten sposób: łatwo formuje się z niej kule, które jednocześnie bez kłopotu dają się rozetrzeć do pierwotnego sypkiego stanu. Stosuję ją wówczas, kiedy w łowisku nie chcę robić niepotrzebnego zamieszania – obłoku zanętowego (np. by nie wabić drobnych ryb). Kule z takiej mieszanki nie zalegają na dnie, tylko w zależności od jej spoistości, wolniej lub szybciej zamieniają się w zanętowe stożki. Mieszanka przemoczona Charakteryzuje się wyraźnym przesyceniem wodą i wynikającą z tego lepkością. Formowane z niej kule najpierw są plastyczne, a po chwili zaczynają twardnieć. W łowisku rozpuszczają się znacznie dłużej, niż te optymalnie nawilżone. Ponadto docelowo tworzą bardziej zwarte stożki. Taką mokrą mieszankę stosuję, kiedy jest bardzo dużo ryb (chcę ją uchronić przed zbyt szybkim rozproszeniem), chcę wyselekcjonować większe sztuki, albo podać duże stężenie robaków. Znacznie szerzej o znaczeniu konsystencji pisałem tutaj> Trzeci etap ustalania taktyki nęcenia to ilość i rodzaj podawanych przynęt. Ten etap dokładnie opisałem w odrębnym artykule: Robaki w zanęcie – jakie, kiedy i ile? Podsumowując moja analiza taktyki nęcenia przebiega zgodnie z powyższym opisem: system -> konsystencja -> robaki. Kiedy na podstawie intuicji, treningów, czy wiedzy o łowisku ustalę te trzy elementy, dobieram do nich odpowiednie komponenty tj. glinę, zanętę i przynęty. Jako źródło wiedzy na ten temat polecam te trzy artykuły: Moje zanętowe receptury Glina wędkarska w spławikowym wyczynie Robaki w zanęcie – jakie, kiedy i ile? Ostatni etap, czyli decyzję o tym, jak dokładnie będzie wyglądało moje wstępne nęcenie i planowane donęcanie, opisałem tutaj: Taktyka na zawody | nęcenie wstępne vs donęcanie Przekazując wiedzę w kontekście szeroko rozumianej taktyki, nigdy nie daję gotowych rozwiązań, bo te zawsze mają charakter jednorazowy. Chcę przede wszystkim przekazać i wyjaśnić mój sposób myślenia, który może być drogowskazem do tego, aby szybciej trafić do celu. W publikowanych relacjach można dostrzec, że niemal nigdy nie powielam tej samej taktyki, mimo, że wcześniej na danym łowisku odniosłem konkretny sukces. Wynika to z tego, że w sporcie wędkarskim warunki nigdy nie są dokładnie takie same, mogą być tylko podobne. Zawsze coś się zmienia, zawsze coś jest inne. Dlatego nic nie zastąpi doświadczenia i intuicji, a tego czytając i oglądając nabyć się nie da. Jeśli jesteś początkującym zawodnikiem, niczego wielkiego nie osiągniesz bez pokory i cierpliwości. Innymi słowy każde kolejne zawody, to cegiełka budująca coraz stabilniejsze fundamenty, z którymi zaczniesz swój kolejny start. Kacper Górecki

jak zrobić dobrą zanętę na ryby