Скачати безкоштовно книгу 👉 "«Щоденник Анни Франк» Анна Франк" українською у форматах epub, pdf, fb2, rtf, txt, або читати онлайн на iphone, ipad, android без реєстрації. Рецензія на книгу, цитати та відгуки 👍
Dziennik Anny Frank – jego treść, historia jego powstania. Dziennik Anny Frank to jeden z najbardziej znanych dokumentów historii XX wieku. Jego powstanie i treść stały się symbolem ludzkich tragedii Holocaustu. Dziennik Anny Frank powstał w czerwcu 1942 roku, kiedy jej rodzina ukrywała się w aneksem przy biurze jej ojca.
31.01.2015. Tytuł: Dziennik Autor: Anne Frank Wydawnictwo: Znak Data wydania: 14 stycznia 2015 Liczba stron: 315 Anne Frank urodzona 12 czerwca 1929r., we Frankfurcie, przeniosła się do Amsterdamu w wyniku objęcia władzy przez Hitlera. Jej rodzina ponad dwa lata ukrywała się w oficynie. Nastolatka prowadziła dziennik.
Strona główna > Artykuł. Dziennik Anny Frank - jedno z najważniejszych świadectw Holocaustu. polskieradio.pl
Anne Frank's diary is written and set during World War II during the early 1940s. The country in which all the action takes place is Holland. Anne's family, the Franks, and the Van Daans are hiding in a small area of two to three rooms, with a single window, located in the attic of an office building in Amsterdam; Anne refers to it as the
Barbara Engelking Jest taki piekny słoneczny dzień: Losy Żydów szukających ratunku na wsi polskiej 1942-1945 [It was such a beautiful sunny day: The fate of Jews seeking salvation in the Polish countryside, 1942-1945] (Warsaw: Centrum Badań nad Zagładą Żydów/ Polish Center for Holocaust Research Association, 2011). pp. 292 ISBN 978-83-932202-1-2; Jan Grabowski Judenjagd: Polowanie na
. Dziennik Anne Frank – powieść graficzna – okładkaKsiążkowa wersja „Dziennika” Anne Frank pozostawia piętno na każdym czytelniku – nie tylko przybliża nam okrucieństwa II wojny światowej, lecz także ukazuje uniwersalne frustracje związane z okresem dojrzewania młodej dziewczyny. Niedawno Wydawnictwo Stapis, debiutujące na rynku komiksowym, wydało graficzną adaptację dzienników. Czy to godne odzwierciedlenie zapisków ukrywającej się Żydówki?Jeżeli nie mieliście do tej pory do czynienia z pierwowzorem, polecam najpierw przeczytanie książki, a dopiero potem sięgnięcie po komiks. Po pierwsze dlatego, że można skonfrontować swoje wizje oryginału z adaptacją. A po drugie, materiał źródłowy jest dużo obszerniejszy. Do końcowego dzieła Folman i Polonowsky, o których poniżej, wybrali tylko część tekstów z oryginalnego dziennika Anne właściwie jest Anne Frank?Jeżeli nie żyjecie pod jakimś kamieniem czy w totalnym odcięciu od świata, jest szansa, że usłyszeliście już kiedyś o Anne Frank, a właściwie o Annelies Marie „Anne” Frank. Młoda dziewczyna rozpoczęła pisanie swojego dziennika w dniu trzynastych urodzin, 12 czerwca 1942 roku. Trzy tygodnie później rodzina Frank i czwórka ich znajomych udali się do kryjówki, którą Otto Frank wraz z zaufanymi współpracownikami urządził w dawnej narzędziowni sekretnie odciętej od jego tam od 8 lipca 1942 do 4 sierpnia 1944 roku. W tym okresie Anne pisała właśnie swój dziennik. Największą tajemnicą Anne jest zmyślona przyjaciółka Kitty. Opowiada jej o wszystkim, co dzieje się w kryjówce: przerażeniu, plotkach, kłótniach, pierwszej miłości. Sekretne listy do Kitty układają się w przejmujący dziennik dziecka obdarzonego niezwykłym zmysłem obserwacji i Anne Frank – powieść graficzna – przykładowa planszaOstatni zapisek powstał 1 sierpnia 1944 roku – na trzy dni przed aresztowaniem i przewiezieniem do obozu koncentracyjnego wszystkich mieszkańców kryjówki. Matka Edith Frank zmarła w Auschwitz z głodu i wyczerpania. Siostry Margot i Anne Frank trafiły ostatecznie do obozu Bergen-Belsen. Tam zimą przełomu lat 1944/1945 wybuchła – z powodu katastrofalnych warunków higienicznych – epidemia tyfusu. Autorka „Dziennika” zmarła najprawdopodobniej pod koniec lutego lub na początku marca 1945 roku. To trochę ponad miesiąc przed wyzwoleniem obozu przez angielskie oddziały.„Dziennik Anne Frank” i jego twórcyMuszę wspomnieć o twórcach tej rysunkowej adaptacji. Są to Ari Folman (scenarzysta) i David Polonsky (ilustrator). Pierwszego możemy kojarzyć z izraelskiego filmu animowanego „Walc z Baszirem” z 2008 roku, opartego na faktach. Opowiada o staraniach reżysera mających na celu odzyskanie jego wspomnień z wojny w Libanie w 1982 roku, w której brał udział jako żołnierz armii zostali zaproszeni przez Fundację Anne Frank, która zarządza domem w Amsterdamie i ma prawo do publikacji pamiętnika. Komiks spodobał im się tak bardzo, że Folman został poproszony o zrobienie animowanego filmu – adaptacji „Dziennika”. Film „Where is Anne Frank” znajduje się w produkcji od 2018 roku. Głosem Anne będzie brytyjska aktorka Emily Carey, która grała chociażby 12-letnią Dianę w „Wonder Woman” z 2017 roku czy tytułową rolę w filmie „Anastasia: Once Upon a Time”, którego premiera zaplanowana jest na 2019 wersja Folmana i Polonsky’ego to esencja książkowego doświadczenia. Wyróżnia się koncentracją na nastrojach i stanach wewnętrznych Anne. W towarzystwie fragmentów tekstów dziewczyny otrzymujemy wizualny przewodnik po historycznych wydarzeniach prowadzących do uwięzienia Franków, zwiedzanie układu tajnego aneksu, obserwacje i anegdoty na temat wszystkich siedmiu współmieszkańców oraz szczegółowe przedstawienie agonii życia spędzonego w Anne Frank – powieść graficzna – przykładowa planszaPowiem wam, czy wartoMiałem wątpliwości, czy ta nowela graficzna sprosta moim oczekiwaniom, gdyż poprzeczka oryginału została zawieszona bardzo wysoko. Przed lekturą komiksu sięgnąłem bowiem po książkę – najbardziej pełne i uzupełnione wydanie, tłumaczone bezpośrednio z języka holenderskiego. Potem dopiero po pozycję opublikowaną przez Wydawnictwo się, że warto. Uwielbiam to opracowanie graficzne, twarze, ich mimikę, to, co zrobił Polonowsky, jest małym dziełem sztuki. Rysunki sprawiają wrażenie, jakby pochodziły właśnie z minionych czasów. Najbardziej przypominały mi „Kinderland” niemieckiego rysownika Mawila. Sposób, w jaki ilustrator oddał emocje poszczególnych postaci, jest niesamowity. Mimo że porusza tematy smutne i wzbudzające niepokój, pokazuje także znakomite poczucie humoru spodobała mi się scena, w której poszczególne postaci w domu zostają przedstawione przy stole jako zwierzęta. Co więcej – rysownik tak fantastycznie oddał charakter każdej z nich, że czułem się niemal, jakbym oglądał jakąś adaptację „Folwarku zwierzęcego”, niedoścignionego dla mnie wzoru antropomorfizacji. Genialne! Mimo że nie ujęto w komiksie wszystkich opowieści Anne, to sposób, w jaki wykorzystano fragmenty i ich ilustracja, pokazanie tego, co się działo, są naprawdę dobre. Przedstawienie trudnej sytuacji, myśli, zmagań i filozofii autorki pamiętnika jest udane. Czytelnik nie ma poczucia, że przegapił coś z oryginalnej historii.„Dziennik Anne Frank” to pozycja obowiązkowaTa adaptacja graficzna to niesamowite przedstawienie losów Anne, która próbuje poradzić sobie z wyjątkowo tragiczną sytuacją, w której się znajduje: dojrzewaniem w izolacji i strachem. Uważam, że ten komiks dodaje nową perspektywę do dzienników. Zapewnia wizualną narrację, która wyostrza pewne warstwy z pamiętnika w sposób do tej pory niezbadane. Bolesna historia nadziei, której nigdy nie należy zapominać. Myślę, że to genialna adaptacja pamiętnika Anne Frank. Nie zastąpi oryginalnego tekstu, ponieważ czytelnik musi znać pełniejszą wersję książki, aby naprawdę ją docenić, ale jest wspaniałym dodatkiem. Gorąco polecam!PS. Wydawnictwo Stapis poinformowało, że dnia 18 września odbędzie się spotkanie z Ari Folmanem w Wydawnictwu Stapis za udostępnienie egzemplarza do „Emjoot” JankowskiScenarzysta: Ari Folman Ilustrator: David Polonsky Wydawnictwo: Stapis Liczba stron: 160 Oprawa: twarda ISBN-13: 9788379670833 Data wydania: 17 czerwiec 2019 Numer katalogowy: 398245
Sklep Książki Komiks Dla młodzieży Dziennik Anne Frank (okładka twarda, Opis Opis "Jak tchnąć życie w opowieść, która jest tak znana, że może stracić wstrząsającą, pouczającą moc? Folman i Polonsky, autorzy filmu „Walc z Baszirem”, pokazują, że wykorzystując odpowiednie narzędzia, można tego dokonać. Pewnie wielu zapyta, skąd potrzeba graficznej adaptacji opowieści Anne Frank. Odpowiedzią na to pytanie jest piękno tej publikacji. Pokazany w niej obraz ukrytej za biblioteczką Oficyny, gdzie Anne starała się zrozumieć sens swojego krótkiego, tragicznego życia, zostawia w pamięci niezatarty ślad. A jej dziewczęce wyobrażenie ślubu z pewnością wzruszy wielu Czytelników do łez..." Lindsay pereira, Huffpost "Wspaniałe, zapadające w pamięć dzieło sztuki. humorystyczny wymiar dziennika – jeden z najbardziej urzekających i niedocenianych aspektów książki – w tej formie wprost błyszczy. Jest tu tak wiele wspaniałych powiązań tekstu z obrazem, że skupienie się tylko na wybranych byłoby niewybaczalne. Wyróżnia się również sposób, w jaki powieść graficzna przedstawia fantazje i emocje Anne. Adaptacja jest wciągająca do tego stopnia, że łatwo sobie wyobrazić, że w klasach i wśród młodych czytelników mogłaby zastąpić sam dziennik." The New York Times Book Review "Folmanowi udało się uchwycić komizm i dynamikę Dziennika – rozbrajający sarkazm, szczere wyznania, refleksyjną samokrytykę – bez śladu sentymentalizmu. Z pewnością wiele zawdzięcza wysublimowanym, zapadającym w pamięć ilustracjom Davida Polonsky’ego. Każdy wytwór wyobraźni Anne jest przedstawiony w zaskakujący sposób. Ten wielowarstwowy obraz dziewczyny i jej nastrojów – Anne rozmarzonej, zgryźliwej, skłonnej do wygłupów, refleksyjnej, oburzonej oraz beznadziejnie zakochanej – przypomina, że jej historia mówi nie tyle o bezsensownej destrukcji, co o olśniewającej młodej kobiecie, która dorasta na naszych oczach". The Wall Street Journal "Ari Folman i David Polonsky przemieniają wzruszające słowa Anne w porywającą opowieść o dojrzewaniu. Z uwagi na komiksowy styl, fantazyjne motywy oraz zmienność nastrojów Anne książka z pewnością przypadnie do gustu również dzieciom." Usa Today "Folman i Polonsky przywrócili postać Anne Frank z całym jej człowieczeństwem, przedsta¬wiając jej piękno, odwagę, wizję oraz wyobraźnię – przymioty, które czynią jej życie i śmierć tak przejmującymi. W ten oto sposób autorzy wznieśli komiksowe narzędzia na nowy po¬ziom, tworząc zdumiewające dzieło sztuki." Jewish Journal Powyższy opis pochodzi od wydawcy. Dane szczegółowe Dane szczegółowe Tytuł: Dziennik Anne Frank Autor: Folman Ari , Polonsky David Tłumaczenie: Budziarz Kamil, Oczko Alicja Wydawnictwo: Wydawnictwo Stapis Język wydania: polski Język oryginału: angielski Liczba stron: 160 Numer wydania: II Data premiery: 2019-06-12 Forma: książka Wymiary produktu [mm]: 20 x 253 x 333 Indeks: 32846188 Recenzje Recenzje Folman Ari Polonsky David Inne z tego wydawnictwa Najczęściej kupowane
W końcu długotrwałe oszustwo o pamiętnikach Anny Frank zostało publicznie potwierdzone przez Fundację Anny Frank [FAF]. Współautorem pamiętnika był jej ojciec i dlatego wiarygodność pamiętnika ostatecznie doszła do potwierdzenia przez Fundację i dowody na dwa różne charaktery pisma:Bazylea, Szwajcaria, FAF posiadająca prawa autorskie do pamiętnika, potwierdziła, że po wojnie książka miała przynajmniej współautora, ojca Anny, Otto FrankPotwierdzenie pokazuje, że książka, którą dalej promuje się jako "dziennik z holokaustu" faktycznie jest powojenną fabrykacją zawierającą części dziennika młodej Anny, z szerokimi dodatkami jej ojca. To jest oczywiste nawet kiedy patrzy się na pamiętnik. Zobacz np. grafikę na dole obu stron dziennika, pokazujące prawdziwy charakter pisma Anny i jej ojca, oczywiście charakter pisma dorosłej psby, mimo że swoje wpisy podpisuje jako "Anna Frank".Zwykle prawa autorskie obowiązują tylko 70 lat od śmierci autora. Skoro Anna Frank zmarła na tyfus w Bergen Belsem w lutym 1945, książka teoretycznie weszła w strefę publiczną w lutym 2015. Ale, jak napisał New York Times , FAF teraz zdecydowała spróbować przedłużyć prawa autorskie książki potwierdzając, że Otto Frank, który zmarł w 1980, był w końcu jej "współautorem".Urzędnicy Fundacji "powinni bardzo ostrożnie pomyśleć o konsekwencjach", powiedziała Agnès Tricoire, paryska prawnik specjalizująca się w prawach własności intelektualnej we Francji, gdzie krytycy byli najgłośniejsi i organizują wyzwanie. "Jeśli weźmie się pod uwagę ich argumenty, to oznacza, że przez lata kłamali o tym, że napisała ją tylko Anna Frank".Otto FrankNieprawdopodobne napisanie go długopisem BIC:Ludzie już wiedzieli, że dziennik napisano długopisem BIC, który wtedy był tylko prototypem, i nie był wprowadzony do produkcji, nie mówiąc o sprzedaży go na rynku. To nastąpiło w 1951. To już pozwoliło wielu nazwać dziennik fałszywką, bo niemożliwe było fizycznie dla Anny napisanie go długopisem, chyba że mogła podróżować w czasie, do przyszłości, i wrócić z takim narzędziem piszącym…Simon G. Sheppard, autor pracy Powieść Anny Frank: dziennik jest fałszywką /Anne Frank’s Novel: The Diary is a Fraud, idzie krok dalej twierdząc: “Annelies Marie Frank nigdy nie pisała dziennika. To co nazywała 'dziennikiem' było zbiorem rysunków, fikcyjnych historyjek i wymyślonych listów do 8 członków jej wymyślonego "klubu". W 1944 wszystko to przepisała, nazywając powieścią (“een roman”), a przetłumaczono ją w Dzienniku jako "romans". Otto Frank kłamał kiedy nalegał, że nie zamierzał go publikować. Pierwsze wydanie w 1998 jest największym obaleniem wydanego Dziennika Anny Frank w ogóle, i wznowione w 2001 obejmuje niedawne wydarzenia w tej ciągnącej się opowieści". tu twój długopis, kochanie… najnowszy model z przyszłości…Podsumowanie: Otto Frank, ojciec Anny Frank zrobił miliony na śmierci córki. Jest to obrzydliwy pokaz makabrycznych zarobków, nie pokazujący żadnego szacunku dla córki ani jej pamięci, podczas gdy nie-Żydzi mają rzekomo opłakiwać fałszywe, wymyślone historyjki jakie sfabrykował. Naprawdę mam nadzieję, że to nowe zwycięstwo prawdy otworzy oczy wielu na prawdziwy charakter holokaustycznej propagandy, i jak moralnie zbankrutowany jest ten
For faster navigation, this Iframe is preloading the Wikiwand page for Dziennik Anne Frank. Connected to: {{:: Z Wikipedii, wolnej encyklopedii {{bottomLinkPreText}} {{bottomLinkText}} This page is based on a Wikipedia article written by contributors (read/edit). Text is available under the CC BY-SA license; additional terms may apply. Images, videos and audio are available under their respective licenses. Please click Add in the dialog above Please click Allow in the top-left corner, then click Install Now in the dialog Please click Open in the download dialog, then click Install Please click the "Downloads" icon in the Safari toolbar, open the first download in the list, then click Install {{::$
Jak wywołać w widzu lęk? Sprawić, by jego serce nagle zakołatało szybciej, ręce trochę się spociły, myśli zaczęły być niespokojne? By poczuł się niepewnie? Reżyser „Dziennika Anny Frank” znalazł skuteczny sposób. Wchodząc na scenę, publika prowadzona jest przez zakamarki teatru, wijący się to w prawo, to w lewo ciemny korytarz i wąskie schodki. Klaustrofobicznie, dziwnie. Dobrze, że trwa to tylko chwilę. Następnie zostajemy zaproszeni na scenę, gdzie w kameralnych, wręcz intymnych warunkach, rozegra się ludzki dramat. Reżyser stłoczył wszystkich ośmiu aktorów na niewielkiej przestrzeni. Zamknął ich w geometrycznych formach. I zamknął ich też na dzisiejszą rzeczywistość. Powstał spektakl, który przemawia do widza wprost, nie bawi się w żadne aluzje. Nie potrzebuje. Jego siłą jest opowieść o ludziach, którzy wkrótce zginą. Którzy kiedyś żyli na tej ziemi. Byli naprawdę, a Historia odebrała im to, co najcenniejsze. I tym właśnie – prawdą – zasmuca, przejmuje, wywołuje u odbiorcy emocje. Niczym innym nie musi. Wstrząsająca prawda przebija przez owo potrójne zmyślenie – literackie Anny, dramatyczne Schmitta i teatralne Prusa. Niesamowita w roli Anny jest Anna Nowak, młoda dziewczyna, wyłoniona w drodze castingu. Wspaniałą kreację stworzyła Danuta Lewandowska jako Augusta Van Pels. Aktorka utkała ją ze swoich ironicznych powiedzonek, kłótni z mężem i Anną, strofowania syna, napadów złości, małych dziwactw i generalnie dużego zdziwienia całą tą sytuacją. Zapadająca w pamięć okazała się też rola Renaty Spinek jako Miep, jednocześnie powściągliwa, ale pełna uczuć. Majstersztyk trzech pań. To spektakl, który trzeba zobaczyć. Marta Odziomek Gazeta Wyborcza Katowice Spektakl zachwyca świeżością odczytania, oryginalnością kreacji aktorskiej i niesztampowością rozwiązań scenograficznych. Kameralna scena pozwoliła widzom wcielić się w rolę obserwatorów podglądających poczynania bohaterów. Historię rodziny Franków poznajemy z perspektywy ojca. To on staje się przewodnikiem po świecie przedstawionym. „Ducha czasów” w materię scenariusza tchnęli aktorzy. Każdy z nich wykreował oryginalną, pełnokrwistą postać, jednakże na szczególne uznanie zasługuje postać Anny Frank. Twórcom spektaklu udało się odkryć prawdziwy, nieoszlifowany wprawdzie, diament w postaci Anny Nowak. Młodziutka aktorka zachwyca. Bawi się rolą, zmienia mimikę, moduluje głosem, przeżywa niedole życia w ukryciu, pierwsze rozterki miłosne – zawsze trafiając w punkt! Szczególnie zapada w pamięci finałowa scena, w której Anna znacząco spogląda na swojego ojca, kiwając głową. Wtem Otto wyjmuje z kieszeni pomięte kartki, które wyrwał z dziennika, cenzurując go. Czuje, że jego córka chciałaby, aby jej zapiski ujrzały światło dzienne. „Dziennik Anny Frank” wystawiony na deskach Teatru Nowego to gratka nie tylko dla teatromanów, ale i dla pasjonatów historii. Inteligentne żarty (Sic!), humor słowny, dobre aktorstwo i rekonstrukcja trudnej historii narodu żydowskiego – taki właśnie jest najnowszy spektakl. Nie ma tu zbędnego patosu, epatowania cierpieniem, martyrologii. Zabrzańska realizacja bazuje na humorze słownym. To najmocniejsza strona spektaklu. Krzysztof Prus udowodnił, że nawet najtragiczniejszy etap w dziejach ludzkości można odczytać i przedstawić okraszając dozą humoru, bo dla wielu „innego końca świata nie będzie”. Magdalena Mikrut-Majeranek Dziennik Teatralny Katowice „Dziennik Anny Frank” warto oglądać uważnie. Bo to, co jest jego esencją, okrucieństwo wojny, na scenie właściwie… nie istnieje. I choć w podświadomości bohaterów, tragedia czai się nieustannie, widzów atakuje tylko raz – gdy wchodzą na widownię przez ciemne korytarze i strome schody teatralnego zaplecza. Po tym trudnym do pokonania szlaku, wchodzimy w akcję zgoła zaskakującą. W nieomal familijną opowieść o kłopotach dnia codziennego dwóch rodzin, którym brakuje jedzenia, wody, światła i jakiegokolwiek poczucia bezpieczeństwa, ale które mimo to żyją w miarę normalnie. Spektakl nie epatuje krzykiem, brudem czy uzewnętrznionym strachem. Co nie oznacza, że ci ludzie się nie boją. Istotą sztuki nie jest jednak sam strach, ale to, jak człowiek próbuje się z nim zmierzyć. Wyprzeć z codzienności, obłaskawić milczeniem, lub „zagadywaniem”, jak przetrwać noce, gdy jednak w ciemności dopada ofiarę ze zdwojoną mocą… Z delikatnej, czasem wręcz ukrytej pod pozornym banałem materii Krzysztof Prus tworzy przedstawienie subtelne, ale jednoznaczne. Od początku wiemy, że świat przez nas oglądany nie jest dokumentalnym zapisem. To świat równoległy do rzeczywistego. Na poły prawdziwy, na poły wymyślony przez nastolatkę. Wykreowany na potrzeby jej marzenia – stworzenia powieści. Ów alternatywny świat wydaje się jednak jej krewnym i znajomym balsamem na własne przerażenie. Entuzjastycznie mówi o tym Augusta – świetna w tej roli Danuta Lewandowska – wtedy, gdy groza sytuacji jeszcze do niej nie dociera. Ale i ona i jej współtowarzysze w ukryciu będą się trzymać takiej linii samoobrony do końca. I tylko raz złamie ją, pomagająca im w przetrwaniu Miep, przynosząc wieść o wzmożonych prześladowaniach Żydów. Scena trwa kilka minut, ale Renata Spinek wkłada w nią tyle emocji, że zapamiętam ją na lata. Anna, w interpretacji młodziutkiej Anny Nowak podbija serce widzów spontanicznością. Jej przyspieszone, emocjonalne i fizyczne, dojrzewanie w klaustrofobicznej pułapce życia i śmierci, jest po prostu przejmujące. Henryka Wach-Malicka Dziennik Zachodni Niemal dwie godziny wzruszeń, łez, złości, przerażenia, ale też humoru i dowcipu. Wszystko dzięki świetnej grze, reżyserii Krzysztofa Prusa oraz scenografii Marka Mikulskiego. Bohaterem i dowodzącym akcją ożywionych pamiętników jest ojciec Anny – Otto (w tej roli genialny Jarosław Karpuk), który z czasu powojennego „wchodzi” co jakiś czas z niedowierzaniem w historię i przeżywa ją na nowo, inaczej. W roli (w zależności od dnia) grają wymiennie młode dziewczęta. Nam było dane zobaczyć w akcji Julię Kuzber, która świetnie wpasowała się w zespół. „Dziennik Anny Frank” to rewelacyjne przedstawienie w każdym calu. Nawet dla kogoś, kto czuje mętlik i przesyt dotyczący doniesień o holocauście, antysemityzmie, okupacji, bohaterach wojny, tragedii narodów, poczuje się po obejrzeniu tego spektaklu jak po świetnej terapii i spojrzy na te sprawy spokojnie jeszcze raz. jak Głos Zabrza i Rudy Śląskiej Wyszłam zachwycona spektaklem, ale wręcz zniesmaczona śmiechem publiczności. Naprawdę nie potrafiłam się tam śmiać. Dopiero później przyszła mi do głowy pewna refleksja. Jesteśmy bombardowani tragicznymi obrazami wojny, zdjęciami z Auschwitz czy innych obozów zagłady. Słyszymy o nieludzkim traktowaniu, o mordzie, torturach, śmierci. To wszystko prawda i nie należy o tym zapominać – i tę funkcję pełnił początek i koniec spektaklu. Zapominamy jednak, że ci wszyscy ukrywający się ludzie mieli jakąś codzienność. Dzieci, zmuszane do i tak zbyt szybkiego dorastania, przecież inaczej patrzyły na świat, nie wszystko rozumiejąc, a o części rzeczy zatajanych przez rodziców po prostu nie wiedząc. Oni wszyscy żyli z dnia na dzień; oczywiście, towarzyszył im ból, czy zwyczajne niedogodności, ale przecież w każdym z nich była tęsknota za normalnością, za śmiechem! Sądzę, że mimo wszystko ten śmiech widowni był potrzebny. Ten śmiech miał podkreślić tragizm. Marta Szybiak Mosty Koniecznie zobaczcie. Grają fantastycznie – powiadam Wam – rewelacja. Reżyseria Krzysztofa Prusa to prostota pełna finezji, zrozumienie słowa i jego znaczeń – wszystkich. Aktorzy cierpieli najprawdopodobniej podczas prób, bo Prus przekonał ich sobie tylko znanymi argumentami do konsekwentnej dyscypliny, do harmonii statyki z dynamiką w klatce scenografii zespolonej ze światłem mistrzów flamandzkich, których to mistrzów Prus wręcz cytuje. Nic z patetyczności, sama arcymistrzowska prostota. Aleksander Lubina
dziennik anny frank doc