Jakmile uviděli hvězdu, zaradovali se nevýslovnou radostí. Vstoupili do domu a spatřili dítě s jeho matkou Marií, padli na zem a klaněli se mu. Otevřeli své pokladnice a obětovali mu dary: zlato, kadidlo a myrhu. Ve snu dostali pokyn, aby se k Herodovi už nevraceli, proto se vrátili do své země jinou cestou. Matouš 2,1-12.
ks. dr Piotr Górski -----Słowa Ewangelii według Świętego MateuszaJezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:«Podobnie j
ks. Marcin Załężny-----Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do
Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 24,50-51) – jest to typowy obraz piekła, używany przez Jezusa (por. Mt 8,12; 22,13; 25,30). Janusz Maria Andrzejewski OP 1 Tak naprawdę, to w tekście oryginalnym mamy: „Zostaną zgorszeni”, to znaczy upadną w grzech, a konkretnie w danym kontekście „zaczną wydawać innych i będą
According to the average computer rankings, UNLV finished at 44.50, while Boise State was at 55.75 and San José State at 58.50. Therefore, the Broncos and Rebels secured their spots in the MW Championship. UNLV had the higher overall average ranking and earned the right to host the title tilt. Boise State (7-5, 6-2) defeated San Jose State, 35
BIBLETRUTHONLINE.COM. Matthew 2:1-12. ( Sermon for the week of Januray 7th ) Gospel. MT 2:1-12. When Jesus was born in Bethlehem of Judea, in the days of King Herod, behold, magi from the east arrived in Jerusalem, saying, “Where is the newborn king of the Jews? We saw his star at its rising and have come to do him homage.”. When King Herod
. Uroczystość Objawienia Pańskiego jest zachęta dla nas, abyśmy nie bali się i nie zrażali być sobą. Mimo, że (jak to ktoś kiedyś powiedział) każde "dobro musi być ukarane, zmieszane z błotem, źle zinterpretowane", to jednak nie zrażajmy się być dobrymi ludźmi. Uroczystość Objawienia Pańskiego, potocznie zwana Niedzielą "Trzech Króli", a właściwie Mędrców lub Magów - to pamiątka dnia w którym Chrystus Objawił się ludziom. Ewangelista Mateusz opowiada o tym, że Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon... (...) Gdy przybyli na miejsce: "ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny". Za każdym razem, gdy czytam fragment tej Ewangelii, zadaje sobie pytanie: dlaczego Mędrcy udali się inną drogą do swojej ojczyzny? Czy ta droga, wskazana przy spotkaniu z Chrystusem była lepsza? Czy była wygodniejsza? Chyba nie, ale na pewno bardziej bezpieczna, ponieważ przy rodzinie z Nazaretu i namowie dobrego anioła, Mędrcy poznali prawdziwy zamysł, jaki miał Herod względem Jezusa i ich samych. Zrozumieli oni, że stali się tylko narzędziem do osiągnięcia celu, jakim miało zabicie dzieciątka. Czytamy też gdzie indziej, że "Król Herod przeraził się, a z nim cała Jerozolima" - ta Jerozolima, której Izajasz prorokuje, że "zadrży i rozszerzy się jej serce". Skurczone serce Heroda boi się utracić to, na czym oparł on swą władzę, bo nie wierzy, że miłość możne swobodnie otrzymać w darze i to w obfitości. Metoda Heroda jest prosta, chce posłużyć się Mędrcami dla uzyskania własnego celu. I te fałszywe słowa o pokłonie, która chciałby oddać przyszłemu królowi, szybko zostają zdemaskowane. Kłamstwo zawsze zostaje zdemaskowane. Bóg ukazuje nam, że to tylko kwestia czasu. W naszym życiu zapewne spotkaliśmy się niejednokrotnie z tym, że za pięknymi słowami i uśmiechem, często ukryty jest fałsz i inny cel naszego rozmówcy. Ile razy w naszym życiu dobre słowa, które do kogoś skierowaliśmy, gest miłości, radości i pokoju, potrafił po pewnym czasie obrócić się przeciwko nam. Jeśli nie zorientowaliśmy się na czas, okazało się, że to dobre serce zostało wykorzystane. Życie ukazuje nam jak ten dobry gest serca, może zostać użyty przeciwko człowiekowi. I to na jego własną zgubę. W takich sytuacjach przypomina mi się pewna historia, która ten mechanizm bardzo dobrze obrazuje. Kiedyś młody mężczyzna, robiąc zakupy, zauważył starszą kobietę, która uporczywie się w niego wpatrywała. Gdy stanął w kolejce do kasy, owa kobieta stanęła za nim. Młody mężczyzna z grzeczności przepuścił ją przed siebie. "Przepraszam - powiedziała kobieta - że tak się wpatrywałam w pana. Jest pan bardzo podobny do mojego syna, który niedawno zmarł". Młody mężczyzna odpowiedział: "Bardzo pani współczuję. Czy mógłbym coś dla Pani zrobić?". Starsza kobieta, uśmiechając się, rzekła: "Może domyślasz się, co może mi ulżyć w cierpieniu? Zawsze robiłam zakupy z moim synem. Gdy będę odchodzić, czy mógłbyś mi powiedzieć: Do widzenia, mamo? Będzie to tak, jakby mój syn jeszcze raz był ze mną na zakupach". "Zrobię to z przyjemnością" - odpowiedział młody mężczyzna. Gdy kobieta zapakowała swoje zakupy i odchodziła od kasy, wtedy mężczyzna, zgodnie z umową, głośno powiedział do niej: "Do widzenia, mamo". Kobieta z uśmiechem pomachała mu ręką. Następnie kasjerka podliczyła jego zakupy i wystawiła rachunek na 140 dolarów. "Co proszę, ile? 140 dolarów? Pani popełniła z pewnością pomyłkę. Kupiłem tylko kilka rzeczy i to nie powinno kosztować więcej niż 25 dolarów" - powiedział zdumiony mężczyzna. Na to kasjerka odpowiedziała: "Twoja matka powiedziała, że ty zapłacisz za nią..." (Connection, IX 2002) No właśnie, w życiu tak czasami jest, że przychodzi nam słono zapłacić za to, że byliśmy dla kogoś otwarci, chętni do pomocy, także pełni współczucia. I znalazł się ktoś, kto wykorzystał to nasze dobre serce i słowo w złym celu. Ta metoda manipulacji drugim człowiekiem nie była obca Herodowi. Taką metodą posługiwał się przez całe życie, piastując najwyższe stanowisko w państwie. Dla własnej rządzy władzy, chciał wykorzystać dobre serca Mędrców ze Wschodu. Na szczęście, po tym jak zobaczyli Jezusa, wybrali inna drogę dotarcia do własnych domów. Ten symboliczny gest pójścia, za namową dobra - idą inną drogą do celu - jest bardzo mocno zaakcentowany w Ewangelii św. Mateusza. Jest to ostanie zdanie opisujące tę historię. Tak symbolicznie, Mędrcy już z Jezusem, przedzierają się inną drogą, aby osiągnąć zamierzony cel. Herod jest im już niepotrzebny, zwłaszcza dlatego chcą ograniczyć z nim spotkanie, bo wiedzą na jakie niebezpieczeństwo zostali narażeni. Unikają zatem osoby, która źle wpływa na ich samopoczucie i całe życie. Nie chcą z nim konfrontacji, nie chcą mu tłumaczyć kim jest Jezus, bo wiedzą, że on i tak ich nie wysłucha. Nie usłyszy tego, co mają do powiedzenia. On i tak ich nie będzie chciał zrozumieć. Herod wykorzystując swoją pozycję społeczną, może tylko negatywnie wpłynąć na ich życie. Pod wpływem oburzenia, jest nawet ich tego życia w stanie pozbawić. Oni tego nie chcą, dlatego zostawiają go samego w jego bólu, rozterce, bojaźni i niepewności jutra. Myślę, że to też jest jakaś wskazówka dla nas. My zawsze chcemy konfrontować, zmierzać się z przeciwnikiem, udowodnić mu jaki jest, a jaki nie jest, pokazywać mu błędy. Czasami wyśmiać lub wyszydzić, zironizować to co zrobił, aby umniejszyć w swoich i innych oczach te właśnie rzecz. Myślę, że nie tędy droga. Jeśli ktoś działa złymi metodami, to wcześniej, czy później zostanie skonfrontowany nie tylko z Prawdą-Jezusem, ale też i samym sobą. Wtedy prawda się obroni. A to potrafi być bolesne. Uroczystość Objawienia Pańskiego jest zachęta dla nas, abyśmy nie bali się i nie zrażali być sobą. Mimo, że (jak to ktoś kiedyś powiedział) każde "dobro musi być ukarane, zmieszane z błotem, źle zinterpretowane", to jednak nie zrażajmy się być dobrymi ludźmi. I mimo, że nas to kosztuje, starajmy się zawsze kierować naszym sercem, które, mimo, że czasami błądzi, szuka, ale też i krwawi od ran zadanych przez innych, to jednak Objawia swoją miłość innym ludziom. Najważniejsze, że Bóg widzi i on jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza. Ufni w tę prawdę podążajmy i objawiajmy Bożą prawdę swoim codziennym życiem.
MATEUSZA Tytuł Mateusza: Greckie imię oddawane jako Mateusz prawdopodobnie jest skróconą formą hebrajskiego imienia Mattitiasz (1Kn 15:18), które znaczy „dar Jehowy”. Ewangelia według Mateusza: Żaden z ewangelistów nie przedstawia się z imienia jako pisarz danej relacji. W tekście oryginalnym najwyraźniej nie było też tytułów poszczególnych sprawozdań. W niektórych manuskryptach Ewangelii według Mateusza pojawia się tytuł Euaggélion katá Maththaíon („Dobra nowina [lub „Ewangelia”] według Mateusza”), a w innych skrócona wersja: Katá Maththaíon („Według Mateusza”). Nie wiadomo dokładnie, kiedy dodano te tytuły ani kiedy zaczęto ich używać. Niektórzy uważają, że stało się to w II w. bo dłuższą wersję zawierają manuskrypty datowane na koniec II lub początek III w. Zdaniem części uczonych określenie „ewangelia” (dosł. „dobra nowina”) weszło w skład tytułu prawdopodobnie ze względu na wstępne słowa Ewangelii według Marka („Początek dobrej nowiny o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym”). Tytułami z imieniem pisarza zaczęto się posługiwać być może z przyczyn praktycznych — ułatwiało to identyfikowanie poszczególnych ksiąg. 1:1 Rodowód: Pierwsze słowa Mateusza, po grecku Bíblos genéseos (forma słowa génesis), mogą być też oddane jako „księga dziejów”. Greckie słowo génesis dosłownie znaczy „pochodzenie; urodzenie; rodowód”. W Septuagincie użyto go jako odpowiednika hebrajskiego wyrazu toledòt, który ma podobne znaczenie, a w Księdze Rodzaju zazwyczaj jest oddawany jako „dzieje” (Rdz 5:1; 6:9; 10:1; 11:10, 27; 25:12, 19; 36:1, 9; 37:2). Rodowód Jezusa Chrystusa: Mateusz prowadzi linię rodową Jezusa przez syna Dawida Salomona, natomiast Łukasz — przez Natana, innego syna Dawida (Mt 1:6, 7; Łk 3:31). Mateusz dowodzi, że Jezus jest prawnym dziedzicem tronu Dawida, od którego przez Salomona pochodził Józef — w świetle prawa ojciec Jezusa. Z kolei Łukasz najwyraźniej wylicza przodków Marii, by wykazać, że Jezus był naturalnym potomkiem Dawida. Chrystusa: Tytuł ten pochodzi od greckiego słowa Christòs i jest odpowiednikiem tytułu „Mesjasz” (od hebr. maszíach); oba słowa znaczą „Pomazaniec”. W czasach biblijnych władcy, których ceremonialnie namaszczono olejkiem, stawali się pomazańcami. syna: W rodowodach biblijnych słowo „syn” może się odnosić do syna, wnuka lub innego potomka. syna Dawida: Jezus pochodził z linii rodowej Dawida i na mocy zawartego z Dawidem przymierza co do Królestwa dziedziczy władzę królewską (2Sm 7:11-16; Ps 89:3, 4). syna Abrahama: Mateusz zaczyna tak rodowód Jezusa z myślą o Żydach. Chce podkreślić, że Jezus jest prawowitym potomkiem Abrahama, a tym samym dziedzicem obietnicy Bożej danej Abrahamowi, przez którego wszystkie narody ziemi mogą otrzymać błogosławieństwo. 1:2 ojcem: W zwrocie został ojcem (dosł. „spłodził; zrodził”) słowo „ojciec” może się odnosić do biologicznego ojca albo do dziadka lub dalszego męskiego przodka (Mt 1:8, 11). 1:3 Tamar: Pierwsza z pięciu kobiet, które Mateusz wymienił w rodowodzie Mesjasza. Pozostałe to Rachab i Rut, nie-Izraelitki (w. 5); Batszeba, „żona Uriasza” (w. 6); oraz Maria (w. 16). Kobiety te uwzględniono w męskim rodowodzie najwyraźniej dlatego, że zostały przodkami Jezusa w niezwykłych okolicznościach. 1:6 Dawida, króla: Chociaż w tym rodowodzie wymieniono różnych królów, tylko przy Dawidzie występuje tytuł „król”. Królewską dynastię założoną przez Dawida nazywano „rodem Dawida” (1Kl 12:19, 20). Mateusz w wersecie 1 nazywa Jezusa „synem Dawida”, żeby podkreślić temat Królestwa i pokazać, że to Jezus dziedziczy władzę królewską wynikającą z przymierza zawartego z Dawidem (2Sm 7:11-16). żonę Uriasza: Chodzi o Batszebę, żonę Hetyty Uriasza, jednego z cudzoziemskich żołnierzy Dawida (2Sm 11:3; 23:8, 39). 1:8 Jehoram został ojcem Uzzjasza: Słowa „ojciec” użyto tu na określenie przodka, jak to często robiono w rodowodach biblijnych. Z 1Kn 3:11, 12 wynika, że w rodowodzie Dawida między Jehoramem i Uzzjaszem (nazywanym też Azariaszem) było jeszcze trzech niegodziwych królów (Achazjasz, Jehoasz i Amacjasz), których tutaj pominięto. 1:11 ojcem: Tutaj określenie to odnosi się do dziadka, bo Jozjasz był tak naprawdę ojcem Jehojakima, który został ojcem Jechoniasza (nazywanego też Jehojachinem i Koniaszem) (2Kl 24:6; 1Kn 3:15-17; Est 2:6; Jer 22:24). okresie: Najwyraźniej chodzi tu o okres obejmujący czas przed niewolą babilońską. 1:12 Szealtiel został ojcem Zerubbabela: Chociaż w wielu miejscach Szealtiel występuje jako ojciec Zerubbabela (Ezd 3:2, 8; 5:2; Neh 12:1; Ag 1:1, 12, 14; 2:2, 23; Łk 3:27), to jeden raz nazwano tak Pedajasza, brata Szealtiela (1Kn 3:19). Zerubbabel przypuszczalnie był biologicznym synem Pedajasza, ale najwyraźniej prawnie uznawano go za syna Szealtiela (zob. komentarze do Łk 3:27). 1:16 Józefa: Pisząc o pokrewieństwie Józefa z Jezusem, Mateusz nie posługuje się zwrotem „został ojcem” (zob. komentarz do Mt 1:2). Opisuje go jako męża Marii, która urodziła Jezusa. Grecki zaimek przetłumaczony na „która” jest rodzaju żeńskiego i może się odnosić tylko do Marii. Tak więc rodowód podany przez Mateusza pokazuje, że chociaż Jezus nie był biologicznym synem Józefa, to jako jego przybrany syn był prawnym dziedzicem Dawida. Natomiast rodowód podany przez Łukasza pokazuje, że Jezus przez swoją matkę, Marię, był naturalnym dziedzicem Dawida. Chrystusem: Zob. komentarz do Mt 1:1 i Słowniczek pojęć. 1:18 zaręczona: Wśród Żydów zaręczyny były wiążącym zobowiązaniem. Narzeczeni byli traktowani jak małżeństwo, chociaż do chwili dopełnienia formalności związanych ze ślubem nie mieszkali ze sobą jak mąż z żoną. ducha: To pierwsze wystąpienie greckiego słowa pneúma w Chrześcijańskich Pismach Greckich. Odnosi się tu do czynnej siły Bożej (zob. Słowniczek pojęć). 1:19 narzeczony (...) zerwać zaręczyny: Dosł. „mąż (...) rozwieść się z nią”. Ponieważ osoby zaręczone traktowano jak małżeństwo, Józefa słusznie można było nazwać mężem Marii, a Marię jego żoną (zob. komentarz do Mt 1:20). Do zerwania zaręczyn potrzebny był rozwód. 1:20 anioł Jehowy: W Pismach Hebrajskich określenie to pojawia się wiele razy — po raz pierwszy w Rdz 16:7. We wczesnych kopiach Septuaginty za greckim słowem ággelos („anioł; posłaniec”) występuje imię Boże zapisane po hebrajsku. Właśnie tak oddano to określenie w Za 3:5, 6 w znalezionej w Nachal Chewer (Izrael) kopii Septuaginty, datowanej na okres między 50 r. a 50 r. (zob. Dodatek C). W wielu innych przekładach Biblii też zachowano w tym miejscu imię Boże (zob. Dodatek A5 i Dodatek C3, wprowadzenie; Mt 1:20). Jehowy: To pierwsze z 237 miejsc w tym przekładzie, w których imię Boże, Jehowa, występuje w tekście głównym Chrześcijańskich Pism Greckich (zob. Dodatek C). synu Dawida: Anioł nazwał Józefa „synem Dawida”, żeby przygotować go na to, co za chwilę usłyszy. W ten sposób przypomniał mu o obietnicy związanej z przymierzem między Jehową a Dawidem (zob. komentarze do Mt 1:1, 6). się ożenić z Marią: Dosł. „wziąć Marii, swojej żony, do domu”. Zgodnie z żydowskim zwyczajem małżeństwo zaczynało się w chwili zaręczyn. Formalności związanych ze ślubem dopełniano, kiedy pan młody zabierał pannę młodą do swojego domu. Odbywało się to w ustalonym dniu i urządzano z tej okazji uroczystość. W ten sposób mężczyzna publicznie pokazywał, że bierze tę kobietę za żonę. Dzięki temu wszyscy dowiadywali się o zawarciu małżeństwa, fakt ten był akceptowany i odnotowywany, a małżeństwo uznawano za ważne (Rdz 24:67; zob. komentarze do Mt 1:18, 19). zaszła w ciążę: Lub „dziecko zostało w niej poczęte”. Dosł. „spłodzone; zrodzone”. To samo greckie słowo w wersecie 16 zostało oddane jako „urodziła”, a w wersetach 2-16 jako „został ojcem” (zob. komentarz do Mt 1:2). 1:21 Jezus: Odpowiednik hebrajskiego imienia Jeszua, inaczej Jehoszua, które znaczy „Jehowa jest wybawieniem”. 1:22 żeby się spełniły słowa, które Jehowa wypowiedział przez swojego proroka: Podobne zdania występują w Ewangelii według Mateusza wiele razy — najwyraźniej po to, żeby zwrócić uwagę Żydów na rolę Jezusa jako obiecanego Mesjasza (Mt 2:15, 23; 4:14; 8:17; 12:17; 13:35; 21:4; 26:56; 27:9). Jehowa: Cytat, który pojawia się w wersecie 23, pochodzi z Iz 7:14, gdzie powiedziano, że to Jehowa da znak (zob. Dodatek C3, wprowadzenie; Mt 1:22). To pierwszy raz, kiedy Mateusz cytuje Pisma Hebrajskie. 1:23 Dziewica: Mateusz cytuje tu Iz 7:14 z Septuaginty, gdzie użyto słowa parthénos, oznaczającego osobę, która jeszcze nie współżyła. Słowo to jest tłumaczeniem hebrajskiego ʽalmáh — szerszego określenia, które może oznaczać dziewicę albo po prostu młodą kobietę. W odniesieniu do matki Jezusa Mateusz pod natchnieniem użył greckiego odpowiednika słowa „dziewica”. Immanuel: Hebrajskie imię występujące w Iz 7:14; 8:8, 10. Immanuel jest jednym z proroczych imion (tytułów), które miały odnosić się do Mesjasza. 1:24 Jehowy: Zob. komentarz do Mt 1:20 i Dodatek C3, wprowadzenie; Mt 1:24. 1:25 nie współżył: Dosł. „nie poznawał”. W grece biblijnej czasownik „poznać” może występować jako mniej bezpośrednie określenie stosunków seksualnych. Podobnie jest z hebrajskim czasownikiem oznaczającym „poznać”, który w Rdz 4:1, 1Sm 1:19 i w innych miejscach został oddany jako „współżył”.
Mt 2, 1 – 12 Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon. Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny. Obraz do modlitwy: Wyobraźmy sobie magów kłaniających się Jezusowi w szopce betlejemskiej. Prośba o owoc modlitwy: Prośmy o wiare i pokorę oraz otwartość na znaki Boga. 1. ZNAKI BOGA Trzej mędrcy, magowie Wschodu są otwarci na znaki Boga. Gdy zobaczyli nowy znak, nieznaną gwiazdę, natychmiast wyruszyli w drogę. W Starożytnym Wschodzie gwiazda była między innymi symbolem przychodzącego bóstwa. Jedna z legend chrześcijańskich mówi, że w dniu narodzin Jezusa gwiazdę betlejemską zapalił na niebie sam Bóg. Jednak gwiazda nie zawsze towarzyszyła mędrcom. Musieli walczyć z ciemnościami, wątpliwościami i wszystkimi nieprzewidzianymi trudnościami, związanymi z ryzykiem drogi. Znaki, jakie Bóg stawia na naszej drodze nie zawsze są czytelne, przejrzyste. Pokusą życia duchowego jest pragnienie drogi pewnej, prostej, doskonałej, swego rodzaju duchowej autostrady. Tymczasem w drodze z Bogiem musimy liczyć się z paradoksami; nie wszystko jest jasne, logiczne, oczywiste, są tajemnice i pytania, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Są ciemności i wątpliwości w wierze; jest czas, gdy gwiazda gaśnie, albo świeci w sposób ledwie widoczny. Czy rozpoznaję znaki – gwiazdy, które Bóg zapala na mojej drodze? 2. NIEPOKÓJ PUSTY I TWÓRCZY Mędrcy oczekiwali pomocy dworu króla Heroda oraz uczonych w Piśmie, kapłanów. Oni przecież stanowili elitę naukową i religijną, badali Pisma, mieszkali w Jerozolimie – centrum życia religijnego i politycznego. I otrzymali pomoc. Ale była to wiedza teoretyczna, zimna, podszyta lękiem. Niepokój Heroda i Jerozolimy kontrastuje z twórczym niepokojem mędrców. Niepokój Heroda rodzi się z lęku o siebie i władzę, natomiast niepokój mędrców z pierwotnej tęsknoty, którą Bóg wpisał w ludzkie serca. Pierwotna tęsknota każe ciągle pragnąć i poszukiwać właściwego źródła, światła i sensu naszego życia – Boga. Czy moje życie duchowe naznaczone jest twórczym niepokojem? Czy jest w nim więcej martwego lęku o siebie i przyszłość? 3. DARY DLA BOGA Trzej Mędrcy złożyli Jezusowi dary. Są to podarunki, które na Wschodzie składano królowi: złoto – symbol władzy królewskiej; kadzidło – symbol bóstwa; mirra – symbol cierpienia. Dary te były wyznaniem Jezusa jako Boga, Króla i Człowieka. Stając dziś przed Jezusem nie musimy czuć się zażenowani; możemy Mu ofiarować odpowiednie dary. Złoto symbolizuje miłość, kadzidło wyraża pragnienia, tęsknotę za Bogiem, natomiast mirra to ból, trud, i cierpienie związane z życiem. Pan Bóg nie oczekuje od nas wielkich darów. Wystarczy, że od-damy Mu naszą miłość, pragnienia, tęsknoty oraz słabości i rany, czyli to, co jest nasze. Św. Ambroży napisał: Bóg nie zwraca zbytnio uwagi na to, co Mu dajemy, ale raczej na to, co zachowujemy dla siebie. Czego nie mogę jeszcze oddać Bogu? Jaki dar zachowuję wyłącznie dla siebie? Modlitwa końcowa: Nasze dary mają znak duchowy. Złotem jest nasza wiara. Mirrą – nadzieja. Kadzidłem – Miłość. Złóżmy dziś te trzy dary Jezusowi. I przyjmijmy największy dar Boga dla nas – Bożego Syna. Niech On towarzyszy nam w codziennym trudzie życia i prowadzi nieustannie do siebie. Stanisław Biel SJ
z naszymi małymi światłami szukajmy Światła. Dla chrześcijan jednak Betlejem to nade wszystko miejsce narodzin Jezusa, to wydarzenia związane z tajemnicą Bożego Narodzenia. To miasto gdzie przybywa tysiące pielgrzymów by pokłonić się Bogu w miejscu, w którym Odwieczne Słowo w sposób widzialny zamieszkało między nami. Przybywają by w ciszy groty mlecznej modlić się w intencjach dzieci, by w ciszy Pola Pasterzy patrzeć na wiarę prostych ludzi. Betlejem to miasto ze wszech miar niezwykłe – dostojne, piękne, a równocześnie ze wszech miar gościnne. Czy zatem rzeczywiście mieszkający tu ludzie nie przyjęli Józefa i brzemiennej Maryi? Czy rzeczywiście nie udzielili im gościny? Przecież Ewangelista Mateusz zapisze, że Mędrcy przybywszy do Betlejem weszli do domu (Mt 2,11). oceń artykuł
mt 2 1 12 komentarz